VOD Ogłoszenia Pogoda Gry Konsole Strona startowa Pliki Forum Hosting Programy Hosting plików Ipla Film
  • 366 for tematycznych
  • 100 MB powierzchni na udostępniane pliki
  • ciekawe fora prywatne
  • e-mail 1 GB bez reklam dla zarejestrowanych
  • grupy znajomych

Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się


Ogłoszenie:
Problemy z logowaniem
+ Jeśli nie możesz się zalogować i pokazuje Ci się komunikat "Błędny login lub hasło", to spróbuj się zalogować na swoje hasło z poczta.gery.pl. ...
Ostatnie posty:
Maszynka do golenia, Gillette czy Wilkinson?
+ Odradzam gilette, ponieważ jest to produkt Procter and Gamble, która wykorzystuje zwierzęta do te...
Kto ma?
+ A jednak natrętna reklama. Marketing szeptany nie jest mile widziany na forum. Temat zamykam. Jeszc...
Tajemnice Świata Piwa
+ Ciekawe dlaczego ten "ekspert" nie przyznał się że Tyskie się pasteryzuje oraz dodaje ...
Profesjonalny mastering
+ Może coś więcej info? Sam podanie namiarów nie daje Ci sukcesu. Jak dla mnie to podałeś zbyt m...



2 Stron V  12>  
Reply to this topicStart new topic

Wojsko Polskie w służbie Napoleona - recenzje, Legia Nadwiślańska. Lansjerzy Nadwiślańscy
Opcje

   
Castiglione


Duc de Castiglione
**********

Grupa: Administratorzy


<
post 6.04.2008, 10:57
[+] Startowy.com | Post #1 |

Sławomir Leśniewski, Ryszard Morawski
Wojsko Polskie w służbie Napoleona.
Legia Nadwiślańska. Lansjerzy Nadwiślańscy.




Warszawa: KARABELA D. Chojnacka 2008 format cm 34 x 24, s. 272, tablic kolorowych 85, mapa, podpisy pod ilustracjami i streszczenia w j. francuskim i angielskim, oprawa twarda.


*******************


Zachęcam do zamieszczania własnych recenzji, komentarzy, przemyśleń, rozważań, refleksji, osądów, ocen, werdyktów, orzeczeń, ekspertyz, opinii, predykacji etc... etc... laughing.gif
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Mr. Kontekst








<
post 6.04.2008, 10:57
Post #2 |

     
Go to the top of the page
 
Quote Post
   
TimGrayson


Zaawansowany
***

Grupa: Stały bywalec


<
post 24.04.2008, 08:32
[+] Startowy.com | Post #3 |

Wróciłem późno z pracy ale nie mogłęm sie powstrzymać aby nie przejrzeć tak ładnie wydanej książki, narazie przejrzałem ja od strony graficznej i muszę powiedzieć że jest jak dla mnie ciekawie przedstawiona barwa i umundurowanie naszych wojaków, choć nie wiem czy w piechocie kolor kurtek nie jest trochę za ciemny.

Tim
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Chevau-léger


roi de Naples et de Sicile
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 19.05.2008, 21:18
[+] Startowy.com | Post #4 |

Już tam ojciec do swej Basi
Mówi zapłakany:
Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.


Chwałę ich dowódcy oddano po latach, na początku XX wieku, gdy hymnem Polski w 1927 roku został Mazurek Dąbrowskiego. Zadziwiające dzieje sprawiły, że ten, najbardziej chyba wsławiony polski dowódca epoki napoleońskiej, dowódca Legionów Polskich we Włoszech był niedoceniony przez współczesnych (po latach jego wiernej służby Napoleon wyznaczył dowódcą resztek wojsk polskich powracających w 1814 roku do kraju z Francji Wincentego Krasińskiego, a wcześniej ks. Antoniego Sułkowskiego, po śmierci ks. Józefa Poniatowskiego). Dobrze jest pamiętać, słuchając w różnych okolicznościach Mazurka Dąbrowskiego, naszego hymnu narodowego, że hołd winniśmy oddawać również żołnierzom generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Tym, którzy z ziemi włoskiej do Polski chcieli powrócić, z legionów do armii Księstwa Warszawskiego, a którym los zgotował tułaczkę po niemal wszystkich polach bitew ówczesnej Europy.

Tych właśnie żołnierzy pokazuje nam w albumie Wojsko polskie w służbie Napoleona artysta malarz Ryszard Morawski. 85 barwnych planszy na których prezentują się w całej swej okazałości żołnierze jednostek nadwiślańskich wchodzących w skład armii francuskiej Napoleona. Zaiste, wdzięczny to temat dla ilustratora, bo nie było w polskiej historii piękniejszego wojska niż to, z czasów napoleońskich. Mistrz Morawski, który wyczarował już piękne rysunki/ilustracje do serii albumów z cyklu Wojsko Księstwa Warszawskiego (Kawaleria, Generalicja i sztaby oraz Artyleria, inżynierowie, saperzy) po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Jednak to nie wszystkie ilustracje zawarte w albumie-oprócz pięknie inkrustowanych wyklejek albumu oraz zdobnych inicjałów i winiet (autorstwa Andrzeja Rekść-Raubo)-małych perełek w tym albumie, otrzymujemy również konturową, elegancką mapę Hiszpanii- głównego teatru operacyjnego pułków legii i lansjerów nadwiślańskich z naniesionymi na niej miejscami walk Polaków (tą mapę wykonał Andrzej Rekść-Raubo oraz Wojciech Chojnacki). Jak widać już na pierwszy rzut oka, polscy żołnierze na służbie francuskiej walczyli w prawie każdej części półwyspu iberyjskiego i w tym kontekście zrozumiałe są słowa przypisywane francuskiemu marszałkowi MacDonaldowi Bóg stworzył Polaków po to, by ich wysyłać na najniebezpieczniejsze boje. Potwierdza to w swoich pamiętnikach Andrzej Daleki, prosty żołnierz z dywizji księstwa Warszawskiego operującej również w Hiszpanii, gorzko zauważając, że: Francuzi zawsze rzucali nas na najniebezpieczniejsze odcinki. Per aspera ad astrawłaśnie w tych ciężkich warunkach hartowała się stal i z wątłych rekrutów, pod okiem starych weteranów spod Hohenlinden i kampanii włoskiej, kształtował się żołnierz sprawny i groźny, o pięknej postawie.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę
Będziem Polakami
Dał nam przykład Bonaparte
Jak zwyciężać mamy


Tak pewnie myśleli wiarusi z kampanii włoskiej i neapolitańskiej. Rzeczywistość była jednak dla nich twarda. Niewielu znowu zobaczyło swoją ojczyznę. Sławomir Leśniewski, autor części opisowej albumu (wcześniej napisał m.in. Marengo 1800 oraz Wagram 1809 w serii Historyczne Bitwy Bellony), w oparciu o wartościowe źródła (jak np. Legia Nadwiślańska S. Kirkora czy Pułk Jazdy Legionowej. Pułk Lansjerów Nadwiślańskich A. Ziółkowskiego) przedstawia dramatyczne dzieje żołnierzy polskich na obczyźnie-od trudnych początków związanych z formowaniem legionów polskich we Włoszech, w głodzie, chłodzie i ubóstwie, aż do zagłady tego pięknego wojska podczas wyprawy na Rosję, odtwarzanie ze szczątków nie wymarzłych w pustkowiach Rosji pułku piechoty nadwiślańskiej oraz chwalebnego powrotu resztek wojska polskiego, w tym również legii-do kraju. Były również chwile radosne- czas odpoczynku legionistów we Włoszech pomiędzy wojnami i marzenia o powrocie do kraju z bronią w ręku, choć ta droga okazała się wyjątkowo długa. Dopiero w 1807 roku oddziały legionistów przebazowano na Śląsk. Jednak, wbrew nadziei żołnierzy-tułaczy, po przeformowaniu oddziałów i uzupełnieniu ich nowym rekrutem z ziem polskich, częściowym ich ubraniu i wyekwipowaniu, Napoleon nie włączył Legii Polsko-Włoskiej do wojska polskiego, tylko przeznaczył najpierw na krótko do służby westfalskiej, a potem do służby w Hiszpanii, do której wkraczały wojska francuskie. Właśnie tam, na półwyspie iberyjskim okryli się sławą polscy lansjerzy w bitwach pod Albuerą, Ocaną, Talaverą de la Reyna i wielu innych. Podobnie jak piechota pod Saragossą czy Belchite. Przez cały ten okres wojsko zasilane było posiłkami z kraju, a ponosiło przecież straty. Kolejne reorganizacje, począwszy od rewolucji mundurowej we Włoszech, kiedy to polskim oddziałom, nakazano upodobnić się, pod groźbą rozformowania (tak było w przypadku lansjerów) do wojsk włoskich spowodowały, że tradycyjne barwy polskie (wzorowane na kawalerii narodowej sprzed rozbiorów) czyli granat i amarant zastąpiło połączenie granatu i żółci, koloru powszechnego w armiach republik włoskich. I właśnie ta rewolucja mundurowa spowodowana koniecznością, a nie wyborem poskutkowała utworzeniem jednej z najbardziej charakterystycznej pod względem ubioru formacji w wojskach napoleońskich. Stąd też różnorodność ubiorów i mundurów żołnierzy, dobrze uchwycona w barwnych planszach Ryszarda Morawskiego. Polskie pułki na służbie Napoleona często cierpiały niedostatki w ubiorze, charakterystyczny był również opór Polaków przeciwko włoskim elementom stroju i dlatego też owa pstrokatość, w połączeniu z przywiązaniem do polskich elementów umundurowania, szczególnie wyraźna w przypadku kawalerzystów, była już do końca permanentną cechą w szeregach. Zwłaszcza, że ekwipunek kawalerzysty był z reguły droższy. Oddziały piechoty legii nadwiślańskiej ubierane były w późniejszym okresie jak oddziały armii francuskiej, bo tak najłatwiej było wypełnić potrzeby ubiorcze piechoty. Jazda była ekwipowana i doposażana tak, jak to było możliwe. Stąd niech nie zwiedzie czytelnika obraz malarski- rzeczywistość była bardziej złożona, a tak pięknie jak na gwaszach pana Morawskiego i planszach mundurowych bywało tylko na paradach. I to tych z udziałem Cesarza.

Nie podejmuję się oceniać jakości i trafności przedstawionego w albumie umundurowania, bo jestem miłośnikiem epoki, a nie historykiem epoki czy też znawcą munduru. Zawsze bowiem będzie to rekonstrukcja opierająca się na pracach malarzy i grafików epoki, bo eksponatów umundurowania, niestety, nie zachowało się wiele. Poza tym, jak wiadomo, było ono niejednolite. I, jak można sobie wyobrazić, w tej epoce również występowały trudności materiałowe. Sczegółowe dochodzenie w sprawie umundurowania lansjerów nadwiślańskich przeprowadził Andrzej Ziółkowski w swojej monografii pułku jazdy legionów.

Album wydany został przez wydawnictwo Karabela. Wcześniej, jeszcze w ramach wydawnictwa Pelta oraz Bellony, wydano w serii Wojsko Księstwa Warszawskiego trzy albumy. Jest to album pierwszy w nowej serii o wojskach polskich służących w armii francuskiej. W tej serii ukazać się jeszcze mają dwa albumy: Gwardie Napoleona (tom obejmujący polskie oddziały gwardyjskie: szwoleżerów oraz batalion piechoty , który wszedł w skład gwardii) oraz Legiony Polskie (legie wloskie i naddunajska). Należy dopingować ambitnym zamierzeniom wydawcy. Ostatnim z albumów, który ukazał się 4 lata temu w bliźniaczej serii Wojsko Księstwa Warszawskiego był album dotyczący artylerii, saperów i wojsk inżynieryjnych. Poprzedni, Generalicja ujrzał światło dzienne w 1996 roku, a pierwszy Kawaleria w 1992 roku. Natomiast pierwsze plansze mundurowe Wojsk Księstwa Warszawskiego autorstwa Morawski/Wielecki (Henryk Wielecki - nieżyjący już autor tekstów dwóch pierwszych albumów w serii) odkryłem będąc pacholęciem na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w popularnej serii komiksowej Relax. A teraz można wyczytać na stronie wydawcy, że niebawem ukaże się, podobno już napisany i namalowany album o gwardii Napoleona oraz sukcesywnie, w krótkim czasie następne, brakujące części (piechota Księstwa Warszawskiego oraz pozostałe pułki jazdy-ułanów Księstwa). Historia serii nie zdaje się wskazywać by wszystko mogło nagle nabrać takiego rozpędu i to jest jedyna wada tego wydawnictwa (w znaczeniu: albumu), o jakiej po jego lekturze mogę pomyśleć- kolejne pozycje w serii ukazują się zbyt rzadko.

W mojej ocenie, album Legia Nadwiślańska. Lansjerzy nadwiślańscy popularyzujący broń i barwę polskich wojsk w epoce napoleońskiej jest wzorcowy pod względem jakości wykonania oraz jego zawartości. Wydawcy, autorzy i redaktorzy serii wyznaczyli wysoki standard, do którego porównuję inne wydawnictwa tego typu. Na pewno jest to zasługa wydawcy, który jest osobiście zaangażowany i zdeterminowany by dokończyć swoje opus vitae. Najlepszym świadectwem i potwierdzeniem moich słów niech będzie fakt, że na okładce 3 tomu poświęconego artylerii oraz 1 tomu nowej serii znajdują się sylwetki żołnierzy-przodków wydawcy po mieczu i po kądzieli, służący w wojsku polskim na początku XIX wieku.

Każda ilustracja w albumie opisana jest w 3 językach-polskim, francuskim oraz angielskim, kilkudziesięcio- stronicowy zarys historii formacji pióra S. Leśniewskiego napisany jest po polsku, natomiast kilkustronicowe podsumowanie -w językach angielskim i francuskim. Podnosi to dodatkowo wartość pracy i rozszerza znacznie krąg zainteresowanych czytelników o milośników barwy i broni z innych krajów. Jest to również cecha wyróżniająca na korzyść tą publikację.
Niewątpliwie jest to wydarzenie wydawnicze, które przyćmić mogłaby na rynku książki napoleońskiej dla mnie w tym roku tylko publikacja następnego tomu o polskich formacjach gwardii cesarskiej. Dla mnie na razie absolutny numer jeden w przyszłym konkursie na napoleońską książkę roku pod każdym względem. Nie mam zamiaru przy tym być obiektywny, bo jest to recenzja czytelnika stęsknionego za kolejnymi pozycjami tej serii.

Dzieje Legii Nadwiślańskiej i Lansjerów Nadwiślańskich trzeba było wydobyć z mroku dziejów. To chlubna karta w historii wojska polskiego, a niestety prawie nieznana. Powinniśmy wiedzieć, że nie tylko Somosierra, ale także takie bitwy jak Albuera są symbolem chwały oręża polskiego.

Marsz marsz Dąbrowski
Z ziemii włoskiej do Polski
Za Twoim przewodem
Złączym się z narodem


--------------------
"Bóg powierzył mi honor tłumaczy" Maciej Słomczyński (1922-1998)

"Jak nie kochać strzaskanych tych murów
tego miasta co nocą odpływa
kiedy obie z greckiego marmuru -
i umarła Warszawa, i żywa".

(Śpiew murów- Tadeusz Gajcy)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
WPK


roi de Saxe et de duc de Varsovie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 20.05.2008, 20:17
[+] Startowy.com | Post #5 |

thumbsup.gif
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Chevau-léger


roi de Naples et de Sicile
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 21.10.2008, 11:09
[+] Startowy.com | Post #6 |

Album autorstwa Ryszarda Morawskiego i Andrzeja Nieuważnego "Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Gwardia: szwoleżerowie, Tatarzy, eklererzy, grenadierzy" - recenzja czytelnika


Okazałem się człowiekiem małej wiary. Nie wierzyłem w zapewnienia wydawcy, że jeszcze w tym roku, w którym ukazał się nowy tom w serii albumów o wojsku polskim początku XIX wieku, o legii nadwiślańskiej i pułku lansjerów nadwiślańskich, ukaże się z dawna oczekiwany przez czytelników album poświęcony polskim oddziałom gwardii napoleońskiej. A jednak, w dwusetną rocznicę bitwy pod Somosierrą, doczekaliśmy się nowej książki o bohaterach tego najbarwniejszego chyba zwycięstwa polskiej kawalerii.

Nie oszukujmy się, że ten album ma innych bohaterów "nad szwoleżery Kozietulskiego". Z całym szacunkiem dla dokonań 3 (litewskiego) pułku szwoleżerów-lansjerów, 3 pułku eklererów gwardii, kompanii (bo taka była rzeczywista siła oddziału) Tatarów czy też nieszczęsnego polskiego batalionu grenadierów gwardii- te jednostki świeciły jedynie (i krótko) blaskiem chwały odbitym od promienistych szwoleżerów będących najbliżej jego źródła- Napoleona.

Znajduje to odzwierciedlenie w albumie, zarówno w jego warstwie tekstowej, jak i w ilustracjach. Najwięcej uwagi poświęcono polskim lekkokonnym, inne formacje pokazano i opisano w stopniu mniej więcej proporcjonalnym do ich udziału w wojnach napoleońskich. Ta dysproporcja jest zrozumiała, jeśli weźmiemy pod uwagę, że 1 pułk szwoleżerów, a po 1809 r. 1 pułk szwoleżerów-lansjerów, istniał od 1807 do 1815 roku. Po powrocie do kraju w 1814 r. niemal wszystkich, z wyjątkiem szwadronu ochotników towarzyszącemu Napoleonowi na Elbie, a później w kampanii 1815 r. Inne oddziały o których mowa w tej pracy, miały charakter efemeryczny, tj. przez większy czas swego istnienia formowały się (3 pułk eklererów gwardii) bądź zostały rozbite (3 pułk szwoleżerów poniósł klęskę pod Słonimem w 1812 r., batalion grenadierów na skutek strat i dezercji po bitwie pod Lipskiem w 1813 r.).

Album dzieli się na dwie części: pierwszą-opisową, której autorem jest znany miłośnikom epoki historyk UMK w Toruniu i OSEN w Pułtusku, specjalizujący się w epoce napoleońskiej, doktor Andrzej Nieuważny. Jest on również autorem trójjęzycznych objaśnień i opisów do ilustracji Ryszarda Morawskiego, artysty malarza i autora ilustracji również w poprzednich tomach serii. O ile część albumowa, tj. ilustracje pana Morawskiego stanowią dla miłośnika epoki ucztę dla oka (do czego już nas artysta przyzwyczaił), to część opisowa jest prawdziwą ucztą duchową dla stęsknionego za dobrą książką historyczną czytelnika. To już nie tylko rzetelność przekazu, uczciwe rzemiosło słowa poparte specjalistyczną wiedzą. Książka napisana jest z polotem i humorem- autor potrafi świetnie wyczuć gust i upodobania czytelnika. Umiejętnie korzysta ze źródeł z epoki by czytelnik dosłownie miał wrażenie, że od początku kroczy ramie w ramię z panami szwoleżerami- od przybycia Napoleona do Poznania i idei by utworzyć taki pułk, poprzez intrygi, życie salonowe, bale. Cytaty ze wspomnień, ówczesnej prasy oraz korespondencji wiodą nas przez życie ówczesnej elity. Poznajemy Wincentego Krasińskiego, późniejszego dowódcę pułku, jego znajomych z którym wstąpi do pułku i będzie go organizował, przed oczyma stają nam te same dylematy, np. problemy ze skompletowaniem munduru, ekwipunku. Mówimy i czujemy w języku polskim z pocz. XIX wieku, języku ulotnej poezji i pieśni patriotycznej przytaczanej przez autora. Jesteśmy w stajni i na musztrze, maszerujemy konno i pieszo, dopóki można tańczymy na balach. Potem już tylko monotonia służby, ale pamiętajmy-jesteśmy gwardią- inne oddziały mogą nam takiej monotonii pozazdrościć.
Szczególne miejsce w tej pracy przypada bitwie pod Somosierrą. Autor sumuje dotychczasowe ustalenia w kwestiach spornych (dotyczących np. ustawienia oraz ilości dział, munduru szwoleżerów podczas szarży i jej przebiegu) oraz występuje śmiało z własnymi hipotezami. Nie ukrywa przy tym, że pod wieloma względami pozostaniemy bez jednoznacznej odpowiedzi. Głównie ze względu na brak źródeł bądź ich zróżnicowaną wiarygodność - niektóre relacje spisywane były po latach, sami uczestnicy także ze względu na charakter zdarzenia, które trwało kilka minut, często nie potrafili opisać precyzyjnie szarży. Poza tym, przez lata wokół zdarzenia narosła legenda. Andrzej Nieuważny świetnie potrafi ukazać stan wiedzy współczesnej historii na temat tego doniosłego zdarzenia w historii pułku.

W części opisowej znaleźć można ponadto wiele informacji niezbędnych współczesnym rekonstruktorom formacji po to by lepiej oddać nie tylko wygląd zewnętrzny, ale i duch formacji. Zdumiewa kompletność opisu: od spraw życia codziennego, służby szwoleżera i obowiązków podoficerów i oficerów, po rachunkowość i finanse pułku, uzbrojenie, ubiór, ekwipunek, dobór koni i ich pielęgnacja, koszary i stajnie szwoleżerów. Opis jest bardzo szczegółowy. Podobnie jest w przypadku opisu innych polskich formacji gwardyjskich, na ile było to możliwe, ze względu na dysproporcję w dostępnych źródłach na ich temat w porównaniu choćby do ilości pamiętników jakie po sobie pozostawili szwoleżerowie. Jestem pod głębokim wrażeniem wykonanej pracy i nie spotkałem się dotychczas z lepszą monografią na temat polskich jednostek gwardyjskich u boku Napoleona. Widać tutaj pasję i efekt wieloletniej pracy autora.

W odniesieniu do rysunków pana Morawskiego mogę tylko powiedzieć, że dystansuje on, w mojej opinii, niemieckiego rysownika Knöttla, specjalizującego się w rysunkach mundurów z epoki. O wiele bardziej odpowiada mi spokojny, dokładny styl malarstwa pana Morawskiego, jego dbałość o detale i pieczołowitość. Sylwetki koni z naprężonymi muskułami wyglądają jakby za chwile miały wyskoczyć z kart albumu. Ilustracje w tym albumie prezentują się o wiele korzystniej niż np. komputerowe schematy ubiorcze w serii historie et collection, którą skądinąd również lubię.

Obaj autorzy albumu, choć na różnych płaszczyznach (tekstu i rysunku), mówią unisono, jednym głosem, a jest to głos wyjątkowo piękny i donośny. Przekaz z monografii o polskich jednostkach gwardii Napoleona jest wzmocniony przez ilustracje. Dodatkowo, w części opisowej występują misternie wykonane jednokolorowe, srebrne ilustracje. Ostatnią z nich, największą, jest projekt pomnika Jana Kozietulskiego w Suwałkach.

W tym miejscu należy powiedzieć o przyszłości serii. Według zapowiedzi wydawcy w przyszłym roku ukażą się dwa tomy z drugiej serii albumowej "Wojsko Księstwa Warszawskiego". Znajdzie się w nich opis polskich i litewskich pułków ułanów. W planach jest jeszcze tom o piechocie Księstwa Warszawskiego oraz zwieńczający serię "Polacy w służbie Napoleona" tom o legionach polskich. Chciałoby się, w świetle tego jak świetną pracę wykonał po raz drugi duet autorski Nieuważny - Morawski by któryś z przyszłych tomów był ich autorstwa.

Być może, dzięki wydawnictwu Karabela, doczekamy się kompletnego opracowania dotyczącego polskiej broni i barwy początku XIX wieku. Już teraz mam przed sobą książkę, która może z powodzeniem współzawodniczyć z wydawnictwami obcojęzycznymi w tej dziedzinie. Oprócz trójjęzycznych opisów ilustracji o których już wspominałem, już jako standard w serii, album zawiera resumé w językach: francuskim i angielskim.

Jedynym mankamentem może okazać się w przyszłości serii cena albumu, obecnie sięgająca 180 zł. Moim zdaniem jest ona jednak adekwatna do jakości i ilości tekstu i ilustracji (w tym tomie jest ich jak na razie najwięcej, to najbardziej obszerny jak dotąd tom w serii). Zakładam, jednak, że tom o jednostkach gwardyjskich jest pod tym względem wyjątkowy.

Album "Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Gwardia: szwoleżerowie, Tatarzy, eklererzy, grenadierzy" polecić mogę każdemu kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat szwoleżerów gwardii, bitwy pod Somosierrą. Szczególnie ucieszy on miłośników historii i epoki oraz rekonstruktorów kawalerii XIX wieku.

--------------------
"Bóg powierzył mi honor tłumaczy" Maciej Słomczyński (1922-1998)

"Jak nie kochać strzaskanych tych murów
tego miasta co nocą odpływa
kiedy obie z greckiego marmuru -
i umarła Warszawa, i żywa".

(Śpiew murów- Tadeusz Gajcy)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
pzachu


Nowicjusz
*

Grupa: Użytkownik


<
post 27.10.2008, 07:22
[+] Startowy.com | Post #7 |

CYTAT(Chevau-léger @ 19.05.2008, 21:18) *
Zaiste, wdzięczny to temat dla ilustratora, bo nie było w polskiej historii piękniejszego wojska niż to, z czasów napoleońskich.

z calym szacunkiem ale nasza kochana Polska najpiekniejsze wojska miala za czasow Rzeczpospolitej Obojga Narodow - Ksiestwo Warszawskie to tylko erzatz Polski, bo jakze to tym biednym legionistom czy lansjerom przyrownywac sie do kontuszow, zupanow panow braci, zbroji husarskich, skor tygrysich czy lamparcich, koni polskich - ktorych nota bene epoka napoleonska jest grobem - szbael husarskich, nadziakow, czapek ze szkofiami, koncerzy a palaszow, sztandarow i choragwi naszych, kiedysmy za nasza sprawe, a nie Napoleonska walczyli. To tyle tytulem 'korekty' spojrzenia wink3.gif

! dzieki za recenzje !

Moze jeszcze tylko chcialbym uslyszec jak sie ma ta praca do ksiazki pana Ziolkowskiego o lansjerach nadwislanskich?
Piotr
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Duroc


roi de Westphalie et duc de Frioul
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 27.10.2008, 08:05
[+] Startowy.com | Post #8 |

CYTAT
kiedysmy za nasza sprawe, a nie Napoleonska walczyli.
Dziwne, iż nie widzisz, gdzie była wówczas nasza sprawa...

--------------------
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa...:(
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Chevau-léger


roi de Naples et de Sicile
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 27.10.2008, 09:09
[+] Startowy.com | Post #9 |

CYTAT(pzachu @ 27.10.2008, 08:22) *
CYTAT(Chevau-léger @ 19.05.2008, 21:18) *
Zaiste, wdzięczny to temat dla ilustratora, bo nie było w polskiej historii piękniejszego wojska niż to, z czasów napoleońskich.

z calym szacunkiem ale nasza kochana Polska najpiekniejsze wojska miala za czasow Rzeczpospolitej Obojga Narodow - Ksiestwo Warszawskie to tylko erzatz Polski, bo jakze to tym biednym legionistom czy lansjerom przyrownywac sie do kontuszow, zupanow panow braci, zbroji husarskich, skor tygrysich czy lamparcich, koni polskich - ktorych nota bene epoka napoleonska jest grobem - szbael husarskich, nadziakow, czapek ze szkofiami, koncerzy a palaszow, sztandarow i choragwi naszych, kiedysmy za nasza sprawe, a nie Napoleonska walczyli. To tyle tytulem 'korekty' spojrzenia wink3.gif

! dzieki za recenzje !

Moze jeszcze tylko chcialbym uslyszec jak sie ma ta praca do ksiazki pana Ziolkowskiego o lansjerach nadwislanskich?
Piotr


Nie będziemy się spierać o piekno mundurów róznych epok. Są gusta i guściki. Na pewno husarze prezentowali sie pięknie-zastanawiam się tylko w jakim stopniu mozna mówić w ich przypadku oraz przypadku autoramentu narodowego (np. chorągwiach lekkich, pancernych) o umundurowaniu. Nosili zbroje i mieli różną broń. Natomiast co do autoramentu cudzoziemskiego (rajtaria, dragoni, artyleria, arkebuzerzy) służącego w tych wojskach--juz tak. Tam standaryzacja i uniformizacja mundurów już była widoczna gołym okiem.

Co do tego jak się ma ta praca do książki pana Ziolkowskiego o lansjerach nadwislańskich- zamieszczam odesłanie do "Planszowego Weterana nr 2" gdzie znajdziesz moją recenzję tej książki:
http://www.planszowyweteran.prv.pl/w02.html
http://forum.gery.pl/Weteran-Magazyn-Wojen...ych-t99648.html

--------------------
"Bóg powierzył mi honor tłumaczy" Maciej Słomczyński (1922-1998)

"Jak nie kochać strzaskanych tych murów
tego miasta co nocą odpływa
kiedy obie z greckiego marmuru -
i umarła Warszawa, i żywa".

(Śpiew murów- Tadeusz Gajcy)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Koroniarz


Początkujący
**

Grupa: Użytkownik


<
post 28.11.2008, 11:09

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem recenzję albumu. Zwłaszcza, że miałem przyjemność być przy jego pierwszej publicznej prezentacji, która dokonała się we wrześniu tego roku w Hiszpanii, na przełęczy wąwozu Somosierra. Podzielam ogólną pozytywną ocenę tej pracy. Jeśli mógłbym do niej wnieść parę uwag, to rzekłbym, że w moim subiektywnym odczuciu część przygotowana przez p. dr Nieuważnego jest dużo bardziej zajmująca od samych plansz. W części poświęconej szarży pod Somosierrą p. dr Nieuważny sięga do najnowszych ustaleń historyków hiszpańskich, co do położenia i liczby armat użytych w walce. Bardzo ciekawie (aczkolwiek nie unikając drobnych powtórzeń) opisuje też szereg innych wydarzeń związanych z historią polskich jednostek gwardii. Z jednostką Kurcyusza włącznie. Co się tyczy prac p. Morawskiego, to ich niewątpliwą zaletą jest bogactwo materiału ikonograficznego zgromadzonego w jednym miejscu. Słabością niestety powtórzenie ogólnie znanych kompozycji Gembarzewskiego, Chełmińskiego i Rousselota. Widać też inspirację serią Osprey'a czy też nowszym Histoire & Collections; New title edition. Niestety w ilustracjach pojawiają się pewne błędy, które są bodaj pochodną tego, że jazda konna jest już umiejętnością odchodzącą w przeszłość. Jeźdźcy nieprawidłowo trzymają na ogół wodze wędzidłowe i munsztukowe. Konie mają zaś nienaturalnie ułożone głowy i sylwetki, co wygląda ciekawie od strony kompozycji, ale jednak razi. Niewątpliwie pozytywnym jest przedstawienie mundurów tatarskich. Wyznam, że ich wielość wykracza poza znany mi dotąd materiał ikonograficzny. Bardzo jestem ciekaw, na czym się w tej części autorzy oparli. Niezależnie też od przedstawionych wyżej uwag, album jest w moim odczuciu niewątpliwie cenną pozycją w bibliotece napoleońskiej i z dużym zainteresowaniem wyglądam też kolejnych publikacji z tej serii.

Co się tyczy kwestii tego gdzie leżała sprawa polska, to warto sięgnąć do wspomnień uczestników szarży pytanych dlaczego poszli za Napoleonem do Hiszpanii: "W Napoleonie widzieliśmy Polskę". Temat jest oczywiście dużo bardziej złożony i próbowałem go już podnosić w wątku "My z Napoleonem?" na forum Arsenał - Stowarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831: http://arsenal.org.pl/forum/topics13/34.htm

Pozdrawiam!

Ten post był edytowany przez: Koroniarz (28.11.2008, 11:21)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Castiglione


Duc de Castiglione
**********

Grupa: Administratorzy


<
post 28.11.2008, 12:31

CYTAT(Chevau-léger @ 21.10.2008, 11:09) *
Dodatkowo, w części opisowej występują misternie wykonane jednokolorowe, srebrne ilustracje. Ostatnią z nich, największą, jest projekt pomnika Jana Kozietulskiego w Suwałkach.


Wkradł się tu drobny błąd (w recenzji, nie w książce wink3.gif ), który chciałbym zdementować.
Otóż owa ilustracja, to nie projekt pomnika Kozietulskiego, a nieistniejący pomnik z Niegolewa, który być może staraniem dobrych ludzi zostanie odbudowany. Popiersie Kozietulskiego istnieje i stoi sobie w najlepsze w Suwałkach, choć i ono nie uniknęło licznych przygód nim tam stanęło.
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Chevau-léger


roi de Naples et de Sicile
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 6.12.2009, 20:49

Adam Paczuski, Ryszard Morawski Ułani. wrażenia po lekturze
Dwa tomy Ułanów
Nareszcie są! Początek października, pierwsze pochmurne dni. Zgodnie z obietnicą wydawców ukazują się 2 tomy ułanów Karabeli. Pierwszy kontakt z książkami i pierwsze wrażenie-duży klaser zapakowany w folię. Oprawa ciemnoczerwona klasera, okładek klasera z godłami z blach naczelnych ułanów-po jednej stronie polska-po drugiej litewska. Same tomy odróżniają się w klaserze grzbietami w kolorze kości słoniowej. Nasuwają się od razu na myśl kolory: biały i czerwony.
Album składa się, tak jak poprzednie tomy serii, z dwóch części: opisowej oraz ilustracji. Autorem części opisowej, rozdzielonej pomiędzy oba tomy, zajmującej pierwszą część każdego z nich, jest Adam Paczuski. Historyk sztuki i muzealnik, autor m.in. wyróżnionego na łamach portalu napoleon.gery artykułu o wybitnym hiszpańskim malarzu Goyi tworzącym w czasach napoleońskich.
W pierwszym tomie zapoznajemy się z genezą formacji ułańskich. Potem poprzez okres faktycznego występowania formacji w czasach saskich oraz stanisławowskich, zaznaczenie ich roli w powstaniu kościuszkowskim oraz odrodzenie się ułanów jako formacji w legionach polskich we Włoszech zmierzamy ku początkowi wieku XIX, epoce napoleońskiej, na którą przypada prawdziwy rozkwit tej formacji. I chociaż Polska nie ma bytu niepodległego, polscy ułani są żywym świadectwem tego, że ojczyzna jeszcze nie umarła. Przełomowym dla historii ułanów okazuje się być wojna Napoleona z Prusami i Rosją w latach 1806-1807, w tym toczona również na ziemiach polskich. Tutaj właśnie powstają inspirowane przez francuskiego wodza, pierwsze polskie formacje walczące u boku Francuzów. Oprócz piechoty, do walki staje konne pospolite ruszenie szlacheckie z którego później, przynajmniej częściowo powstaną pierwsze pułki jazdy regularnej. Kadra tych pułków pochodzić będzie m.in. z członków gwardii honorowych poznańskiej i warszawskiej formujących się z kwiatu polskiej młodzieży szlacheckiej przy Napoleonie. Powstanie pułków jazdy regularnej związane jest z ustabilizowaniem się sytuacji politycznej na ziemiach polskich i utworzeniem Księstwa Warszawskiego. Przy każdej z legii, czyli dywizji wojsk Księstwa ma powstać brygada jazdy złożona z pułku ułanów i strzelców konnych. Powoduje to przezbrojenie i zmianę charakteru niektórych pułków powstających jako ułańskie. Do wybuchu konfliktu z Austrią w roku 1809 w armii księstwa powstają 3 pułki ułańskie. Niebagatelną rolę w formacji tych pułków odgrywają ludzie zamożni fundatorzy, którzy obejmują często dowództwo pułku. Następne pułki jazdy formowane zostają, początkowo jako wojsko galicyjsko-francuskie na terenach zaboru austriackiego gdzie przenoszą się w roku 1809 działania wojenne armii księcia Józefa. Podobnie jak w przypadku formacji jazdy Księstwa, powstanie regularnych formacji poprzedza formacja gidów galicyjskich przy wodzu naczelnym (mająca dostarczyć później kadr oficerskich) oraz pospolite ruszenie szlacheckie na koniach operujące obok regularnej armii polskiej. W wyniku porażki Austrii w kampanii 1809 r. Księstwo Warszawskie podwaja swoją wielkość. Rośnie również, do 14 w przededniu wojny z Rosją 1812 r., liczba pułków kawalerii regularnej. Pojawiają się nowe formacje, nieznane wcześniej w wojsku polskim: kirasjerzy (pułk kawalerii ciężkiej), huzarzy (dwa pułki). Powstaje 5 nowych pułków ułanów. Jest to znaczny wysiłek dla zubożałego wojną Księstwa co odbija się niekorzystnie na samych pułkach jazdy, ich wyszkoleniu i wyekwipowaniu.
W drugim tomie towarzyszymy formacjom ułańskim, rozproszonym po całej Wielkiej Armii francuskiej w wyprawie na Rosję. Nie jest to tryumfalny pochód ułański- od początku wojska napoleońskie borykają się z problemami aprowizacyjnymi oraz logistycznymi, także na skutek nieudolnego dowodzenia wyższych francuskich dowódców, braku komunikacji i współdziałania pomiędzy jednostkami tej samej armii. Jeśli dodać do tego strategię Rosjan-unikanie rozstrzygającego starcia, pozostawianie po sobie spalonej ziemii, wciąganie armii napoleońskiej wgłąb kraju w celu wydłużenia linii komunikacyjnych nieprzyjaciela, walkę partyzancką, operowanie rosyjskich oddziałów opłoczenija na tyłach wroga, nie dziwią duże straty marszowe armii napoleońskiej, w tym kawalerii, która w pierwszej kolejności dotykał brak paszy dla zwierząt. Jeśli do tego dodamy stale zatrudnienie formacji lekkiej kawalerii w straży przedniej to widać, że polscy ułani bynajmniej nie próżnowali. Odnotowano w tym czasie porażki zwartych formacji polskiej kawalerii - dywizji ułanów pod Mirem, gdzie pozbawiona wsparcia innych jednostek armii francuskiej, na skutek złych decyzji dowodzącego generała Różnieckiego, poniosła ciężkie straty i ułani musieli wyrąbywać sobie drogę odwrotu. Okazja do rehabilitacji i wyrównania rachunków nadarzyła się pod Szewardino, Borodino, walkach odwrotowych, np. pod Borysowem. Jednocześnie, używana często w regularnej bitwie, jak i walkach w awangardzie i ariegardzie, kawaleria szybko topniała w oczach i to jeszcze przed nadejściem wyniszczającej zimy roku 1812. Dość powiedzieć, że ze szczątków wojska polskiego, które dotarło w końcu 1812 r. do kraju odtworzone zostały tylko 4 pułki ułańskie do których włączano oddziały ocalałych pułków. Przyczynił się do tego również brak czasu na odtwarzanie pozostałych pułków - ofensywa rosyjska spowodowała konieczność ewakuacji wojsk polskich. W ten sposób, wojska polskie walczące u boku Napoleona w latach 1813 i 1814 odcięte zostały od bazy rekrutacyjnej co powodowało taki skutek dla jazdy, że w wyniku braku uzupełnień musiała być stale reorganizowana w celu oddania organizacyjnego stanu faktycznego. Przy czym de facto oddziały jazdy polskiej były przez polskich i francuskich dowódców w stanie permanentnego detaszowania, czyli nie operowały jako zwarte formacje pułkowe. Brało się to z prostej przyczyny - tak wielka była wartość tego doświadczonego żołnierza (w kampaniach 1813 i 1814 większość walczących ułanów to weterani), że każdy z dowódców chciał mieć przy sobie chociażby kompanię lub szwadron polskiej jazdy. Poniosła ona, podobnie jak cała armia, ciężkie straty pod Lipskiem, walczyła potem w kampanii francuskiej 1814 r. Po abdykacji Napoleona, z polskim wojskiem przeszła pod dowództwo rosyjskie i honorowo powróciła do kraju gdzie formować zaczęto nową armię.
Oprócz historii ułanów zajmującej gros części tekstowej, autor opisuje historię innych formacji jazdy - pospolitego ruszenia i gwardii honorowych, dostarczających żołnierzy i oficerów pułkom ułańskim oraz nielicznej w wojsku polskim, formacji żandarmerii konnej, często (a na Litwie szczególnie) przypominającej ułanów pod względem noszonych mundurów.
W dalszej części autor zaznajamia nas z życiem ułana - w koszarach na balach podczas kampanii. Dowiadujemy się o ekwipunku pułków ułańskich, różnicach w wyekwipowaniu i wyszkoleniu pomiędzy pułkami, wreszcie każdy pułk - jego formacja i historia opisane są oddzielnie, a towarzyszy im biogram dowódcy, o tyle ważny, że często był on jednocześnie fundatorem pułku. Tutaj znajduje się opis broni i barwy każdego z pułków. Wreszcie omawiany jest ekwipunek (w tym także np. produkcja lanc, oporządzenie końskie). Końcowa część stanowi odautorski komentarz do niektórych zamieszczonych w albumach plansz co do których istnieją wątpliwości. Ta część krytyczna pojawia się po raz pierwszy w serii i na pewno jest cenna dla czytelników posiadających zróżnicowaną wiedzę o historii munduru.
W części tekstowej pojawia się po raz pierwszy, obok zwyczajowo występującej bibliografii, indeks, na pewno pomocny w obcowaniu z dwoma dużymi tomami.
Należy podkreślić, że napisy przy planszach z sylwetkami ułańskimi są czwórjęzyczne- w językach: polskim, francuskim, angielskim oraz niemieckim. Podobnie streszczenie książki w językach francuskim , angielskim oraz niemieckim. Czyli, że rzetelne, oparte o polskie źródła informacje o historii ułanów oraz opisane plansze mundurowe są od chwili obecnej dostępne również czytelnikowi zagranicznemu.
Materiału ilustracyjnego autorstwa malarza Ryszarda Morawskiego było tak dużo, że wydawca zdecydował się na wydanie dwóch tomów. Niewątpliwie do zilustrowania było kilkanaście pułków ułanów, łącznie z ułanami litewskimi, których formacje rozpoczęto w czasie wojny 1812 roku. W pierwszym tomie znajdziemy formacje pospolitego ruszenia, gwardie honorowe i Ulanów Księstwa Warszawskiego do roku 1812, w drugim tomie zaprezentowano pulki ułanów litewskich, żandarmerię polską i litewską. Zabrakło miejsca dla gidów, przewodnich, formację kadrową przy naczelnym wodzu, a to dlatego, że formacja ta została przedstawiona przed laty, w pierwszym z albumów serii Kawaleria, razem ze strzelcami konnymi, kirasjerami i huzarami i krakusami. Ten tom dopełnia barwną opowieść zawartą w planszach mundurowych autorstwa Ryszarda Morawskiego o kawalerii Księstwa Warszawskiego.
Ułani jak motyle
Takie skojarzenie towarzyszyło mi po lekturze i przejrzeniu obu tomów. Jakbym oglądał zbiór, kolekcję motyli, uchwycone piękno i ulotność na kartach albumu. Efemeryczność i tymczasowość stanowią słowa - klucze. Tymczasowy byt miało Księstwo Warszawskie, prowizoryczny charakter jego instytucje, które przetrwały lat kilka, efemeryczne musiały być jego formacje wojskowe. Jak motyle, jeśli można rozciągnąć ta metaforę, byli polscy ułani. Krótki, bo kilkuletni (podobnie jak życie motyli przez dni kilka) był żywot tych formacji. Od 1807 lub w przypadku pułków formowanych w byłym zaborze austriackim od 1809 do katastrofy roku 1812. Po nowe życie nowy lot w latach 1813-1814. A jednak, pomimo tej ulotności piękno formacji, wielobarwnych mundurów, dzielnej postawy, furkoczących chorągiewek u szczytu lanc, tak mocno oddziaływał na współczesnych i późnych wnuków, że inne armie europejskie tego okresu chętnie formowały, na polski wzór, podobne oddziały jazdy, również po wojnach napoleońskich (ten proces rozpoczął się już w XVIII w. w armiach austriackiej, rosyjskiej i pruskiej). Owa efemeryczność, lotność, wigor, żywiołowość ułanów, wpisują się doskonale w czas Romantyzmu, początek wieku XIX. Podobnie jak w przypadku motyli, różnorodność barw, zróżnicowanie chorągiewek lanc, wyłogów i patek, nawet koloru munduru (odejście od narodowej barwy kawalerii narodowej do której ułański mundur nawiązywał barwy granatowej na rzecz barwy zielonej w przypadku niektórych pułków litewskich). Fantazyjnie umundurowani trębacze (w kolory odwrotne do ułana bądź barwę białą munduru), rogatywki oraz futrzane czapki, bermyce grenadierskie kompanii wyborczych tworzyły zadziwiający barwny kalejdoskop. Doskonale oddają to ilustracje zamieszczone w albumach. Jednak należy pamiętać o piętnie tymczasowości, ułani byli stale w stanie formacji, niektóre pułki radziły sobie z tym lepiej, inne gorzej. Charakterystyczną cechą dla polskich ułanów tego okresu, podobnie jak innych pułków jazdy (np. lansjerów nadwiślańskich, dawnego pułku jazdy legionów) jest niejednolitość barw w szeregach, donoszenie starych sortów mundurowych- regulaminy dotyczące umundurowania zmieniały się niejednokrotnie, możliwości ubiorcze pułków były ograniczone, nie zawsze dlatego kolejne zmiany od razu, jeśli w ogóle, wchodziły w życie. Było to zresztą bolączką kawalerii większości ówczesnych armii, stosunkowo najlepiej pod tym względem (ubiorczym) prezentowali się polscy lekkokonni w gwardii Napoleona, którym koszt pierwszego wyposażenia potrącano z żołdu. Polscy ułani w tak uprzywilejowanej sytuacji nie byli, stąd obecność sortów z różnych armii, przerabianych często, broń zdobyczna, w braku znaczącej produkcji krajowej i stałe jej braki. Pod tym względem sytuacja polepszyła się nieco w ostatnich latach epopei napoleońskiej, kiedy armia polska, walcząca poza granicami kraju, korzystała, przynajmniej w jakiejś części, z sortów armii francuskiej i była wyposażana i opłacana przez Napoleona.
Piękno ułanów tak silnie oddziałało na Polaków, że zarówno w armii Królestwa Polskiego, jak i późniejszym okresie powstań czy drugiej i trzeciej Rzeczpospolitej nawiązywano do formacji ułańskich (odrodzenie się formacji ułańskich po I wojnie światowej w polskiej armii, obecność pułków kawalerii w II wojnie światowej, szwadron reprezentacyjny wojska polskiego obecnie, liczne grupy rekonstrukcyjne na terenie całego kraju.
Sugestie dla wydawców serii
Kolejne tomy, począwszy od regularnie ukazujących się od paru lat legii nadwiślańskiej i ułanów nadwiślańskich, gwardii napoleona poprzez 2 tomy ułanów rozrastają się coraz bardziej. Podczas gdy pierwsze tomy serii, z różnych względów, zawierały ograniczoną liczbę plansz mundurowych, obecnie stosunek warstwy ilustracyjnej do warstwy tekstowej osiągnął proporcje 3 do 1. Jest to na pewno efekt odreagowania wcześniejszych ograniczeń, być może możliwości techniczne, obróbki tekstu i plansz mundurowych są również odpowiednio większe niż kilkanaście lat temu. Natomiast powstaje pytanie czy ta tendencja będzie się pogłębiać w przyszłych tomach. Wspominam o tym, bo wielość plansz barwnych determinuje z pewnością ostateczną cenę albumu. Ta zaś nigdy nie była niska. Seria miała zawsze charakter luksusowy. Nie jest to bynajmniej zarzut - od razu zaznaczę, że uważam, że stosunek jakości do wysokiej ceny obu tomów z klaserem jest adekwatny. Jednak mam wrażenie, że występuje pewien przerost w liczbie plansz barwnych - dotyczy to detali plansze o wyrobie lanc, uprzęże końskie, niektóre plansze prezentujące pojedyncze detale umundurowania, mogłyby miast na powiedzmy na kilku planszach, z powodzeniem znaleźć się na jednej wspólnej planszy. Oczywiście tutaj zaprotestują pewnie rekonstruktorzy, lecz dla mnie, czy mam przedstawione osiem wykuwanych grotów lanc w formie surowej czy mniej, nie ma takiej wielkiej różnicy.
Przez lata seria plansz mundurowych pana Morawskiego zyskała sobie określona markę i wydawca kontynuuje po prostu to co zawsze się czytelnikom podobało i zyskało ich serca. Układ treści i rysunków od kilku albumów jest niezmienny - podział na ozdobioną część tekstową oraz drugą część ilustracyjną z opisem na pustej karcie obok w kilku językach. Jest to układ prosty, czytelny i elegancki. Natomiast w najnowszych albumach mundurowych wydawnictw zachodnich przyjmuje się układ funkcjonalny (np. British Napoleonic Uniforms z 2008 r.), tak by czytelnik nie musiał cały czas wertować albumu - opis towarzyszy ilustracjom. Przyznam, że w miarę, jak każdy następny tom albumów wydawnictwa Karabela się rozrasta i materiału ilustracyjnego jest coraz więcej, zaczyna mi trochę brakować odniesień bezpośrednich w tekście opisującym przecież również barwne plansze do samych plansz. W Ułanach, takie odniesienia pojawiają się rzadko, w zasadzie bezpośrednio tylko w końcowej części gdzie autor komentuje parę wybranych plansz. I o ile zrozumiale jest, że ze względu na wielojęzyczność opisu plansz, układ tekstu i plansz występujących oddzielnie jest uzasadniony, to zasadniczy tekst mógłby bardziej odsyłać nas do konkretnych plansz. Jest to bardziej już kwestia redakcyjna, niż zarzut do autora albumu.
O przyszłości serii
Do dopełnienia serii zostaje wydanie albumu dotyczącego legionów polskich we Włoszech (podseria Wojsko polskie w służbie Napoleona w której ukazały się dotychczas tomy: Legia Nadwislańska, Ułani Nadwiślańscy oraz tom Gwardia Napoleona o polskich formacjach u boku Napoleona) oraz tomu zawierającego przedstawienia piechoty Księstwa Warszawskiego. Te dwa tomy zwięczą dzieło przedstawienia broni i barwy wojska polskiego w epoce napoleońskiej. Serdecznie życzymy wydawcom i autorom serii by udało im się ten ambitny plan dwóch następnych tomów w ciągu dwóch następnych lat wypełnić. Jako wierny czytelnik tej serii mogę obiecać, żartobliwie trawestując powiedzenie adwersarza Napoleona, admirała Nelsona żyjącego w epoce napoleońskiej, że każdy z nas wypełni swój obowiązek (England expects that etery Man will do his duty), a już na pewno oczekujący na następne tomy wierni od lat, dorastający z ta serią (w tym autor Ułanów czym napisał expressis verbis) od barwnych plansz Morawskiego/Wieleckiego w magazynie komiksów Relaks, ukazującym się na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku po dziś dzień, czytelnicy zainteresowani bronią i barwą napoleońską. Cieszy również fakt, że sukces serii Karabeli powoduje, że zaczynają się ukazywać inne wydawnictwa związane z bronią i barwą (jak np. 1000 mundurów, pierwsza z zapowiadanych 3 części albumowych autorstwa Jana Czopa- mamy już album o barwie wojsk I Rzeczpospolitej, w przyszłości maja się ukazać albumy o Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim).

--------------------
"Bóg powierzył mi honor tłumaczy" Maciej Słomczyński (1922-1998)

"Jak nie kochać strzaskanych tych murów
tego miasta co nocą odpływa
kiedy obie z greckiego marmuru -
i umarła Warszawa, i żywa".

(Śpiew murów- Tadeusz Gajcy)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
hr. Krzysztof Ow...


chevalier
******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 7.12.2009, 09:07

CYTAT
" ...Jednak mam wrażenie, że występuje pewien przerost w liczbie plansz barwnych - dotyczy to detali plansze o wyrobie lanc, uprzęże końskie, niektóre plansze prezentujące pojedyncze detale umundurowania, mogłyby miast na powiedzmy na kilku planszach, z powodzeniem znaleźć się na jednej wspólnej planszy. Oczywiście tutaj zaprotestują pewnie rekonstruktorzy, lecz dla mnie, czy mam przedstawione osiem wykuwanych grotów lanc w formie surowej czy mniej, nie ma takiej wielkiej różnicy."


Czuję się poniekąd wywołany do tablicy tongue.gif
zaznaczam od razu, że to wyłącznie moja opinia - zgadzam się w pełni z recenzentem. Te konkretnie plansze uważam za niepotrzebne i niewiele, niestety, wnoszące do całości.
Moim osobistym zdaniem, plansze szczegółowe prezentowane w tej serii, nie są na tyle szczegółowe, aby miały faktycznie aż tak duże znaczenie dla rekonstruktorów. Nie pokazują dokładnie szwów, szyć, epolety w dużej mierze są pokazane w uproszczeniu - tak, że dają "tylko" znakomity obraz ogólny.
Podobnie nie przepadam za stosowanym obecnie przedstawianiem broni na planszach barwnych - znacznie bardziej podobały mi się plansze czarno białe z I tomu o kawalerii - wykonane jako rysunki techniczne - dawały znacznie lepsze rozeznanie w szczegółach wykonania, ozdobach, kształtach.

To wszakże jest malutkim zaledwie zgrzytem tej znakomitej publikacji (dodałbym jeszcze jeden, mianowicie błędną genezę 8. puł.). W tym zgadzam się w zupełności z Recenzentem i czekam niecierpliwie piechoty smile.gif

--------------------
"A gdyby mi kazały wyroki ponure
Na ziemi się meldować, po raz drugi żyć,
Chciałbym starą z mundurem wdziać na siebie skórę.
I po dawnemu; wojować, kochać się i pić!"

gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Stary


duc de Valmy
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 7.12.2009, 10:18

CYTAT(hr. Krzysztof Owca von Kozic @ 7.12.2009, 09:07) *
dodałbym jeszcze jeden, mianowicie błędną genezę 8. puł.


Witam.
Mógłbyś napisać coś więcej?
O ile dobrze pamiętam (nie mam w tej chwili książki przed sobą), Adam Paczuski wywodzi 8 ułanów od czortkowskich i zaleszczyckich ochotników Rozwadowskiego. Pawłowskiego mam niestety w domu, ale w tej chwili dysponuję świetnym artykułem Jarosława Dudzińskiego o operacjach Strzyżewskiego w Galicji Wschodniej. Pozwolę sobie na drobny cytacik z tego artykułu:
Dowódcy poszczególnych partii powstańczych stawali później na czele regularnych już pułków kawalerii. I tak na czele 2 puł galicyjsko ? francuskiego, późniejszego 8 puł stanął Kazimierz Rozwadowski
Wcześniej znajduje się opis połączenia dwustukonnego oddziału Rozwadowskiego ze Strzyżewskim w czerwcu, wspólnych działań, a nawet objęcia dowództwa jazdy przez Rozwadowskiego.
Metryczka przedstawiona przez Gembarzewskiego w - zgoda, mocno kwaskowych "Rodowodach - takie pochodzenie potwierdza.

Rzecz mnie naprawdę mocno zainteresowała. Z niecierpliwością czekam na Twój post.
Pozdrawiam
Stary
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
hr. Krzysztof Ow...


chevalier
******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 7.12.2009, 14:47

"Na szybko" powiem tylko, że faktycznie 8. ułanów wywodził się z powstania łomżyńskiego, a Podolacy zostali dołączeni do niego później smile.gif Postaram się później coś skrobnąć dokładniej, ale już w odpowiednim dziale, coby nie było offa w recenzjach wink3.gif

{edit}

No dobra, jednak w tym samym miejscu smile.gif
Rzecz z "ósmakami" ma się mniej więcej tak:

Początki oddziału sięgają kwietnia 1809 roku i powołania powstania departamentowego w dep. łomżyńskim. Gros tamtejszej jazdy wszedł w skład późniejszego 7. puł. , ale część, zwłaszcza później uformowane grupy, została "luźna" i weszła w czerwcu w skład "korpusu" gen. Zajączka. Znalazł się tam mn. oddział jazdy szefa szwadronu Rostworowskiego i nieco jazdy łomżyńskiej z grupy gen. Krasińskiego.
Kawaleria ta brała udział w "wyzwoleniu" stolicy oraz walkach w rej. Jedlińska. Po przejściu Zajączka na prawy brzeg Wisły uległa reorganizacji oraz wzmocnieniu przez inne "luźne" grupy i na mocy rozkazu NW z 17 czerwca (dziś bodaj zaginiony, ale cytowany przez Pawłowskiego) podzielona została na nowe, regularne pułki - w tym 8. ułanów, którego szefem został formalnie Rostworowski (wg. biogramu w PSB). Ten jednak nie podjął komendy jako, że był chory (a i mógł nie lubić swojej "hordy"), nowym pułkiem dowodził więc faktycznie szef Gabriel Czarnecki. Regiment wojował następnie w składzie sił głównych w straży przedniej a potem na prawym skrzydle, łącząc wojska Poniatowskiego z grupa Kosińskiego. Ok. 7-15 lipca doszedł pod Kraków i tam pozostał co najmniej aż do września.
W tym czasie, bodaj 21 lipca, z pułku odszedł Rostworowski a nominację dano Stanisławowi Dulfusowi z 2go ułanów, ten jednak odrzucił awans i przeniesienie, co potwierdzono rozkazem z 3 sierpnia. W tym też dniu komendę pułku otrzymał Kazimierz Rozwadowski i od tej chwili zaczyna się problem niejasnej genezy pułku smile.gif

Rzecz w tym, że Rozwadowski nigdy nie stworzył oddziału liczniejszego jak 260 ludzi (co sam napisał w jednym z listów - dokładnie 263) i formalnie dopiero 3 sierpnia został pułkownikiem w WP. Wcześniej otrzymał "nielegalną" nominację od Rożnieckiego na szefa 9. regimentu z Zaleszczyk. Ten regiment jednak nigdy nie rozrósł się ponad te 260 koni. I byłby pewnie zniknął na mocy rozkazu ks. Poniatowskiego z 10 czerwca o likwidacji nowych pułków (i wchłonięciu ich przez inne), które do 1 lipca nie sięgną 600 głów - gdyby nie, moim zdaniem, zbieg okoliczności i kwestie honorowe.

Według mnie wyglądało to tak: 8. ułanów nie miał szefa i trochę braku w ludziach, składał się poza tym w 90% z "zastępców", niekoniecznie chętnych do służby. Rozwadowski zaś chciał zostać w wojsku aby mieć z czego oddać długi zaciągnięte na formowanie własnego pułku, a szwadron miał z kolei w 90% ochotniczy. Miał wreszcie "nominację" od Rożnieckiego. Nie wypadało przy tym, aby Rozwadowski dostał komendę któregoś z faktycznie uformowanych regimentów galicyjskich, bo Trzeciecki czy Potocki faktycznie pułki wystawili - z drugiej strony jak można siwego weterana, który już miał pod sobą brygadę jazdy (wprawdzie 15 lat wcześniej) dać jako zastepcę pod gołowąsa - pułkownika? Tak nie uchodzi.
No i tu pojawia się przypadek - Dulfus nie wziął komendy, a na podorędziu znalazł się Rozwadowski - dano mu 8. pułk, którego wzmocniono zaleszczyckimi ochotnikami, wyrzucając zaś co gorszych zastępców z łomżyńskiego.

Taką rekonstrukcję genezy popierają źródła - zachowana kontrola pułkowa, zestawienie dat, zachowane rozkazy. Jest nawet wzmianka w bodaj "Gazecie Korrespondenta Warszawskiego", że szczęśliwym trafem regiment, wystawiony w łomżyńskim, tamże wrócił na konsystencję smile.gif


Ale jestem ostatnim, który by z tego czynił zarzut Adamowi! On wszak znakomicie opisał wszystkie pułki! a ja sobie raptem magistrowałem nad jednym smile.gif To i sobie mogłem w takich szczególikach siedzieć.

p.s. A wszystkiemu winien biedny pan Bronisław, któren po prostu ściągnął był ordynarnie z Sołtyka wink3.gif

--------------------
"A gdyby mi kazały wyroki ponure
Na ziemi się meldować, po raz drugi żyć,
Chciałbym starą z mundurem wdziać na siebie skórę.
I po dawnemu; wojować, kochać się i pić!"

gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 8.12.2009, 17:31

Witam,
Dziękuję pięknie Lekkokonnemu za recenzję i uwagi nie tylko na temat "Ułanów", ale i całej serii (dotarły do wydawcy). Wszelkie obserwacje i opinie czytelników są bardzo cenne i z pewnością mogą tylko pomóc. Mam świadomość tego, że skoro cena albumów jest jak na polskie realia dość wysoka, to również oczekiwania wobec poziomu prezentowanych tam tekstów i ilustracji są odpowiednio wysokie. Mogę mieć tylko nadzieję, że "Ułani" spełnili większość oczekiwań nabywców. Ale ocena tego nie należy już do mnie... Kiedy podejmowałem się kilka lat temu napisania tekstu, miałem świadomość, że jest to temat o którym "więcej nie wiadomo niż - wiadomo". I rzeczywiście, im bardziej wgłębiałem się w temat, znajdowałem więcej pytań niż odpowiedzi (zgodnie z zasadą: "im dalej wlazł - tym więcej drzew"). Dopiero archiwalia, głównie z AGAD-u i archiwum Bieleckiego rozjaśniły nieco przynajmniej część problemów. Wydawało mi się, że największym wyzwaniem będzie "rozsupłanie węzła gordyjskiego" początków pułków polskiej jazdy z 1806/1807 r., ale jak właśnie słusznie wytknął mi Krzysztof - rzeczy z pozoru oczywiste takowymi nie są. Przy 8 puł nie spodziewałem się większych problemów proweniencyjnych, gdyż dane z Sołtyka i Gembarzewskiego potwierdzały pamiętniki Antoniego Rozwadowskiego (syna dowódcy pułku) oraz towarzyszące im dokumenty pułkowe dostępne w BN (mikrofilm z oryginałów znajdujących się w Ossolineum). Rozwadowski opisuje jak "przejeżdżając przez Jezierzany spotyka ojciec trzydzieści kilka wozów z ludźmi, bronią i rynsztunkami, wszystko jakby w tryumfie ciągnące, umajone wieńcami z liści dębowych" i dał się obwołać dowódcą pułku jazdy. Wywodzi proweniencję regimentu w którym służył, właśnie od tego wydarzenia i inicjatywy swego papy, pomijając ?grupę łomżyńską?. Przyznaję, że jeden dokument powinien obudzić moją czujność - datowane na 2 czerwca pismo Rożnieckiego zawiadamiające iż pułk jazdy formowany w cyrkule zaleszczyckim "ma wziąć numer 9". Cyferkę tę wziąłem jednak za błąd kopisty (bo i takie przecież się zdarzają). I tu mam nauczkę, że nawet przy formacjach z 1809 r. nie należy zbyt ufać mistrzowi Gembarzewskiemu... Obecność w 8 puł grupy tatarów litewskich na czele z Mustafą Achmatowiczem wziąłem za rzecz naturalną związaną z objęciem pułku przez ks. Dominika Radziwiłła. Żałuję tylko, że nie wiedziałem o magisterce Krzysztofa, bo chętnie bym z Jego odkrycia (oczywiście za Jego zgodą) skorzystał... Tak więc wołam po raz wtóry: "Do archiwów bracia!!!".
Dziękuję Krzysztofowi za korektę, którą szanowni czytelnicy "Ułanów" zechcą wziąć pod uwagę. rolleyes.gif
Adam Paczuski vel apacz

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post

2 Stron V  12>
Reply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


 


linki sponsorowane Dodaj link sponsorowany
Linki. sponsorowane to najlepszy sposób na wypromowanie i wypozycjonowanie Twojego serwisu. Dowiedz się więcej o linkach sponsorowanych w Gery.pl
Opinie użytkowników o telewizorach lcd. Poznajopinię innych, napisz własną!
TAXFIN.PL - portal profesjonalnej wiedzy księgowego - Bezpłatne szkolenia - wypowiedzi najznakomitszych ekspertów - Artykuły pracowników renomowanych kancelarii
Zdobądź nowe kwalifikacje. Praktyczne kursy księgowe w renomowanej firmie gwarancją stabilnej pracy.
wycieczki Egipt wakacje w Egipcie
Linki. sponsorowane to najlepszy sposób na wypromowanie i wypozycjonowanie Twojego serwisu. Dowiedz się więcej o linkach sponsorowanych w Gery.pl
Pliki do pobrania
producent:Flavio Antonioli
kategoria:Multimedia
rozmiar:18.58MB
wersja:2574
producent:Opera Software ASA
kategoria:Przeglądarki
rozmiar:11.98MB
wersja:3390
producent:PepiMK Software
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:7.98MB
wersja:2010
producent:Lavasoft
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:88.32MB
wersja:0149.0244
producent:Avira GmbH
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:34.83MB
wersja:2010

© Copyright by GERY.PL Sp. z o.o., Wrocław 2010. Wszelkie prawa zastrzeżone