VOD Ogłoszenia Pogoda Gry Konsole Strona startowa Pliki Forum Hosting Programy Hosting plików Ipla Film
  • 366 for tematycznych
  • 100 MB powierzchni na udostępniane pliki
  • ciekawe fora prywatne
  • e-mail 1 GB bez reklam dla zarejestrowanych
  • grupy znajomych

Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się


Ogłoszenie:
Problemy z logowaniem
+ Jeśli nie możesz się zalogować i pokazuje Ci się komunikat "Błędny login lub hasło", to spróbuj się zalogować na swoje hasło z poczta.gery.pl. ...
Ostatnie posty:
Maszynka do golenia, Gillette czy Wilkinson?
+ Odradzam gilette, ponieważ jest to produkt Procter and Gamble, która wykorzystuje zwierzęta do te...
Kto ma?
+ A jednak natrętna reklama. Marketing szeptany nie jest mile widziany na forum. Temat zamykam. Jeszc...
Tajemnice Świata Piwa
+ Ciekawe dlaczego ten "ekspert" nie przyznał się że Tyskie się pasteryzuje oraz dodaje ...
Profesjonalny mastering
+ Może coś więcej info? Sam podanie namiarów nie daje Ci sukcesu. Jak dla mnie to podałeś zbyt m...



4 Stron V  123 ... 4>  
Reply to this topicStart new topic

Polska żona generała Morand
Opcje

   
JWK


duc de l'Empire
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 5.08.2005, 11:46
[+] Startowy.com | Post #1 |

Witam serdecznie,
8 stycznia 1808 generał Morand poślubił "słynącą z piękności" (w/g Brandysa) młodą Parysównę (miała wówczas 16 lat!). Czy ma ktoś informacje o rodzinie Parysów? Wiem jedynie, że Emilia Parys (żona Moranda) urodziła się w Warszawie 14 czerwca 1792, a zmarła 10 listopada 1868 w Montebenoit (departament Doubs), posiadłości Morandów.

Czy była to może siostra Józefa Parysa, szwoleżera pułku Krasińskiego? (ur. 1790 w Nieborowie, s. Stanisława i Reginy Bratyńskiej, 25.5.07 szwol. 1 komp., odbył kampanię 1808, dostał się do niewoli 1.12.08 pod Valladolid.)

Informacje o dacie urodzin i śmierci Emilli Morand née Parys pochodzą z tablicy na grobie rodzinnym Morandów w Montebenoit, gdzie pochowane zostały ciała gen. Morand i jego żony Emilii Morand née Parys, natomiast serce gen. Morand złożone jest na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu.
Napis na tablicy nagrobnej w Montebenoit brzmi:

D’ABORD INHUMÉES À PARIS / LES DÉPOUILLES MORTELLES DU GÉNÉRAL / DE DIVISION COMTE MORAND / GRAND-CROIX DE LA LÉGION D’HONNEUR PAIR DE FRANCE / NÉ À LARGILLAT LE 2 JUIN 1771 / MORT À PARIS LE 2 7bre 1835 / ET D’ÉMILIE PARYS SON ÉPOUSE (8 JANVIER 1808) / NÉE À VARSOVIE LE 19 JUIN 1792 / DÉCÉDÉE LE 10 9bre 1868 / ONT ÉTÉ RAMENÉES ICI LE 12 AOÛT 1885 / PAR LEUR FILS ALPHONSE ET LEUR PETIT FILS / LOUIS-NAPOLÉON MORAND

Pozdrawiam,
JWK

--------------------
Vive l'Empereur!
e-mail: kowalik-jan@wp.pl
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Mr. Kontekst








<
post 5.08.2005, 11:46
Post #2 |

     
Go to the top of the page
 
Quote Post
   
Lannes


duc de Montebello
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 5.08.2005, 11:57
[+] Startowy.com | Post #3 |

Witaj JWK
W "Napoleoniadzie" Łysiak pisze, że ślub cywilny odbył się 10 stycznia 1808 roku, a kościelny 13 lub 14 stycznia. Tak samo podaje, że Emilia Łucja Parys urodziła się nie 14 czerwca, tak jak podajesz tylko 22 czerwca.
Jednak nie chcę podawać więcej informacji, bo nie wiem jaki jest Twój stusunek do Waldemara Łysiaka co do jego rzetelności.


Pozdrawiam

--------------------
"Za kilka godzin, Sire, utracisz człowieka, który bardzo Cię kochał"
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
JWK


duc de l'Empire
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 5.08.2005, 12:06
[+] Startowy.com | Post #4 |

Witaj Lannesie,
Rzeczywiście, to ja pomyliłem się w dacie urodzin. Powinno być 19 czerwca 1792, tak jak jest na tablicy nagrobnej. Nie mam pojęcia, skąd ta różnica trzech dni u Łysiaka? dry.gif
Pozdrawiam,
JWK

--------------------
Vive l'Empereur!
e-mail: kowalik-jan@wp.pl
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 12:17
[+] Startowy.com | Post #5 |

Pani Morand była zdaje się siostrą ppłk Antoniego Parysa (1776-1807) absolwenta Szkoły Rycerskiej i legionisty, który poległ śmiercią bohaterska podczas oblężenia Gdańska.
Kiedyś słyszałem, że ktoś w W-wie zajmował się historią rodziny Parysów - może więc coś w tym temaci zostało opublikowane?
pzdr - apacz

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
JWK


duc de l'Empire
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 5.08.2005, 13:05
[+] Startowy.com | Post #6 |

Witaj Apaczu,
Według "Herbarza Polskiego" J.N. Bobrowicza, ród Parysów herbu Prawdzic pochodził z lubelskiego i mazowieckiego. Gdzie można zdobyć więcej informacji o Antonim Parysie? Przyznaję, że zaskoczyłeś mnie ohmy.gif
Pozdrawiam,
JWK

--------------------
Vive l'Empereur!
e-mail: kowalik-jan@wp.pl
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 13:32
[+] Startowy.com | Post #7 |

Witaj Janku!
Nie jestem pewien, ale chyba PSB doszło do literki P? Więc może tam sprawdzić?
Oto co wiem o Antonim Parysie:
Wychowanek Szkoły Rycerskiej. Jako kadet wstąpił do 17 p.p. w którym awansował na por. W 1798 r. w legionach Dąbrowskiego. Uczestniczył w kampanii neapolitańskiej, bitwie nad rzeką Trebbią i obronie Genui. W 1800 r. awansowany na kpt, rok później wziął dymisję na skutek ran i chęci ujrzenia rodziców. W 1806 r. wrócił do wojska jako d-ca I bat. 2 p.p. W styczniu 1807 r. awansował na ppłk i wziął udział w zdobyciu Tczewa, a następnie obleżeniu Gdańska. Jego batalionowi powierzono obronę dwóch redut usypanych u ujścia rzeki Łachy osłaniającej wyspę Ostrów. Wyróżnił się podczas walk z desantem gen. Kamieńskiego 5 maja. poległ wówczas od kuli "ku rozpaczy całej dywizji". Pochowany z honorami 17 maja pod Ujeściskiem.
Jak coś jeszcze znajdę w papierach to dam znać smile.gif
pzdr - apacz

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
JWK


duc de l'Empire
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 5.08.2005, 13:48
[+] Startowy.com | Post #8 |

Witaj Adamie,
Dzięki serdeczne za informacje o Antonim Parysie, ale chyba nie był on bratem Emilii Parysówny. Znalazłem we wspominanym wcześniej "Herbarzu Polskim" J.N. Bobrowicza, że ojcem Antoniego Parysa był Adam Parys (ok. 1740-1817) marszałek sandomierski konfederacji barskiej. Natomiast szwagrem (nie wiem czy jedynym, stąd to "chyba") Piotr Potocki (zm. po 1800) kasztelan lubelski, generał-major ziemiański.
Emilia pochodziła z uboższej linii Parysów. Wiele źródeł wspomina, że pomimo wielkiej urody, nie miała szans na zamążpójście z powodu braku majątku.

Na domowej stronie Pińczowa znalazłem b.ciekawą informację. Otóż na miejscowym, przykościelnym cmentarzu znajduje się nagrobek Wandy Katarzyny Morand, córki Emilii i gen. Morand, zmarłej w wieku zaledwie 2 lat! Pozwolę sobie zacytować interesujący nas fragment w całości:

"Wanda Katarzyna Morand (zm.1818); ponad sto osiemdziesiąt lat temu zmarła w Pińczowie i tu została pochowana. W chwili śmierci miała dwa lata.
Jej matką była hrabianka Emilia Łucja Parys, zaś ojcem francuski generał napoleoński, Louis Charles Antoine Alexis Morand. Przyszli rodzice Wandy Katarzyny poznali się na balu wydanym przez księcia warszawskiego, Fryderyka Augusta, w grudniu 1807 roku. Generał był trzydziestosześcioletnim mężczyzną, ulubieńcem Napoleona z racji niepospolitych walorów wojskowych, człowiekiem wpływowym i bardzo majętnym. Trochę ponad piętnaście lat mająca Emilia uchodziła za jedną z trzech największych piękności Księstwa Warszawskiego, ale bez szans na zamęście z braku majątku. Porażonemu jej urodą Morandowi, gdy chciał się dowiedzieć kim jest osoba, która wywarła na nim olśniewające wrażenie, wyjaśniono lekceważąco: "Ach ta?.. To taka sobie panna Parys...". Gdy na początku stycznia generał oświadczył się i został przyjęty, "wszyscy krewni i powinowaci, który owej panienki dawniej znać nie chcieli, przybiegali do niej z objawami czułości i przywiązania”. Po ślubie Parysówna zamieszkała w Paryżu, a mąż walczył u boku Cesarza. Tam też urodziła "pięciu chłopców, nie mówiąc o córkach”. Po upadku Napoleona Morand musiał uchodzić z Francji przed terrorem Burbonów. Azyl znalazł w ojczyźnie żony w majątku Kawenczyn k./Jędrzejowa. Mieszkali tu w latach 1818-19 prowadząc spokojne życie ziemian. Po ułaskawieniu generała wrócili do Francji. W nieznanych okolicznościach ich los otarł się o Pińczów. 19 marca 1818 r. o godzinie dziewiątej wieczorem "Wanda, lat dwa licząca, Córka J W Ludwika Morand Hrabiego, byłego Generała Woysk Francuzkich, Dziedzica Dóbr Kawenczyn, w Powiecie Jędrzeiowskim, i Emilii z Parysów Małżonków, umarła w Pińczowie, w domu pod Numerem Trzysta Siedemdziesiąt Cztery". Dziecięcy nagrobek z epitafium w języku francuskim przetrwał do dzisiaj."
Interesujące, prawda? W dalszym ciągu szukam informacji o linii Parysów z których pochodziła Emilia. Nie daje mi spokoju ten szwoleżer - Józef Parys z Nieborowa. crazy.gif
Pozdrawiam,
JWK


--------------------
Vive l'Empereur!
e-mail: kowalik-jan@wp.pl
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 14:33
[+] Startowy.com | Post #9 |

QUOTE
ale chyba nie był on bratem Emilii Parysówny

możliwe, ale zupełnie bym nie wykluczał powinowactwa sly.gif Trzeba jeszcze pogrzebać...
Zajrzałem do Wirydianny Fiszerowej i oto co znalazłem w części dotyczącej Rzplitej Krakowskiej
"Panuje tam (czyli w R.K.) dobry smak, dostatek i serdeczna gościnność dla przypadkowego przybysza. Generał Morand, wygnany z własnego kraju, doznał w Krakowie tak powszechnego życzliwego przyjęcia, że zaalarmowało to komisarza austriackiego. Morand wyjechał pod naciskiem, żegnany z żalem przez nowych przyjaciół"

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 16:55

Gdzieś czytałem obszerniej o ślubie Parysówny, tylko nie mogę sobie przypomnieć gdzie? Może u Brandysa? I jedyne nazwisko jakie przychodzi mi do głowy to... Alzheimer wacko.gif laughing.gif
Ale szukając po książkach trafiłem na trzy ciekawe informacje.
1. Świadkami na ślubie Moranda i Parysówny byli: gen. Eufrozyn Parys, Kajetan Parys, marsz. Davout w00t.gif , gen. Savary w00t.gif , Tadeusz hr. Morski, gen. Henry Wołodkowicz (czyli Jan Henryk Wołodkowicz) oraz marszałek pałacu Bronic
2. W biografii ks. Aleksandra Sapiehy, Jerzy Skowronek podaje, iż podczas pobytu księcia w 1809 r. w Krakowie (19 września) "...w imieniu pani Parys prosił generała francuskiego Moranda o podjęcie starań, by wydobyć jej męża z lochów Ołomuńca (...) Nieszczęsny hr. Józef Parys trafił tam jako mianowany przez Stanisława Zamoyskiego prezes dystryktu sanockiego w tymczasowych władzach polskich zagarnięty już na przełomie czerwca-lipca przez wojska austriackie (...) Ciekawe, że Parysowa trafiła właśnie do ks. Aleksandra Sapiehy, który tak mocno zaangażował się w starania o uwolnienie jej męża. Łącznie z mową pogrzebową nad trumną innego Parysa - podpułkownika poległego w czercu 1807 r. w czasie oblężenia Gdańska - świadczy to o jakichś przyjaznych stosunkach księcia z rodziną zamożnych ziemian Parysów. Wybór Sapiehy zapewne świadczył o jakichś zwiazkach z tą rodziną, podobnie jak wybór adresata listu pisanego przez Sapiehę (gen. Morand był żonaty z Parysówną i ten argument przytacza książę w swym liście). Skowronek powołuje się na odszukane przez Bieleckiego w archiwach francuskich (pewnie Vincennes) dwa listy: Sapiehy do Moranda i wysłany z Brna 9 października 1809 r. Moranda do Davouta
3. Pachoński wspomina o tym, że delegatem Paryża na intronizację Aleksandra jako króla polskiego miał być właśnie Morand. Biorąc pod uwagę iż było to 12 listopada 1815 r. czyli po "100 dniach" to jego funkcja delegata jest raczej niemożliwa. Był już uciekinierem z wyrokiem śmierci na karku. Ciekawe jednak, że w tej pomyłce może tkwić jednak ciekawa informacja. Otóż skoro obecność Moranda odnotowano na koronacji, to musiał być tolerowany przez Aleksandra i być może liczył na jakiś etat w armii? huh.gif

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 17:53

JUŻ WIEM!!! w00t.gif
Waldemar Łysiak "Napoleoniada" - rozdział pt. "Nadwiślański Kopciuszek gen. Moranda" laughing.gif

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Kamp


roi de Baviere et de Wurtemberg
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 18:59

Obszerną relację ze ślubu zamieszcza również St.Szenic w książce "Bratanek ostatniego króla". Pozwolę ją sobie przytoczyć. We fragmencie są też dwie, niewielkie wskazówki mówiące o pochodzeniu panny Parys - może pomogą. huh.gif

Wybranką serca generała Moranda była panna Emilia Parysówna. Nie można pominąć tego wydarzenia choćby z uwagi na to, że książę Józef został pierwszym drużbą francuskiego generała.
(...) Pani Nakwaska pisze swej szwagierce, że była to historyjka, „która już zakrawa na romans i może kiedyś służyć będzie za temat jakiemuś romansopisarzowi. Jest w Warszawie panienka bardzo piękna, z dobrego domu, dobrze skoligacona, córka pana Parysa, dawnego wojskowego polskiego, ale tak ubożuchna, że się z bogatych koligatów żaden do niej nie przyznawał, nikt nie chciał jej w świat wprowadzić, a rodzice nie byli wcale w humorze bywania na wieczorach i balach, ażeby córkę pokazywać. Był to, podług starej figury retorycznej, fiołek w trawie ukryty. Jednak panienka ta znalazła sposób być na ostatnim balu marszałka Davouta. Tam zobaczył ją francuski jenerał dywizji Morand, pierwsza osoba między Francuzami po Davoucie, i tak mu się podobała, że od razu dla niej głowę stracił. Zakochał się, co się nazywa szalenie, i nazajutrz pojechał z całą pompą, do której mu daje prawo jego ranga, do rodziców panny i oświadczył się o jej rękę. Naturalnie został z radością przyjęty i rzeczy są po wojskowemu prowadzone. Za kilka dni będzie ślub, a dostojny narzeczony, nie zwlekając, przekazał na przyszłą swoją małżonkę dobra nadane mu przez cesarza w Westfalii i co dzień przyjeżdża do niej z coraz bogatszymi podarunkami.
To jest strona poetyczna tej historyjki, ale jest i strona czysto komiczna. Wszyscy krewni i powinowaci, którzy owej panienki dawniei znać nie chcieli, dziś przybiegają do niej z objawami czułości i przywiązania. Mnóstwo innych przyczepia się do jej genealogii. Wielkie nawet panie po większej części przyznają się, słusznie czy niesłusznie, do pokrewieństwa lub do koligacji z przyszłą jenerałową francuską. Weszło to od trzech dni w modę i wasz Stanisław, moja droga, powinien by także przepytać się do niej. Wszakże jego siostra była za jakimś Parysem. Może by przy tej sposobności pochwycił jaki urzędzik..."

Ślub panny Parysówny odbył się w połowie stycznia 1808 roku u Karmelitów na Lesznie czy też w kościele Sw. Krzyża, jak podaje inne źródło, w każdym razie z niebywałą pompą. Krewna panny młodej, pani Sabina z Gostkowskich Grzegorzewska, z opowiadań rodzinnych zanotowała, że uroczystości ślubne odbyły się „...wobec księcia Józefa, Davouta i całego składu rządu i ministrów Księstwa Warszawskiego. Tegoż dnia generał zawiózł żonę do kwatery swojej w pałacu Karasia, którego schody i salony, oświecone a giorno i zwyczajem francuskim przyozdobione w żywe kwiaty, drzewa i krzewy, uroczy przedstawiały widok. Książę Józef, jako pierwszy drużba, przyjmował pannę młodą u drzwi pałacu Karasia, a pani Tyszkiewiczowa, zastępująca rodziców pana młodego, staropolskim zwyczajem ofiarowała jej chleb z solą. [...] Panna młoda ubrana była w tunikę białą brokatową, z przodu roztwieraną i prawdziwą koronką brabancką oszytą; na głowie miała gałązkę mirtu, bez welonu, który jeszcze nie był upowszechniony jak teraz. Książę, podawszy jej rękę, zaprowadził ją do prześlicznego, różowym atłasem obitego buduarku, w którym znalazła na marmurowym stole prześlicznej roboty tak zwaną corbeille, białym obitą aksamitem z jej cyfrą na wierzchu złotem haftowaną, w niej zaś były oprócz małej skrzyneczki z klejnotami cztery szale tureckie, kilkanaście tuzinów par rękawiczek, sztuczne kwiaty, różnego kształtu i wielkości flakony z pachnidłami i 30 tys. franków w napoleondorach, które cesarz, zawsze hojny dla swych generałów, pannie młodej na szpilki przeznaczył. Ta sama p. Parysówna, o której świat mało mówił, a jeszcze się mniej nią zajmował, oświecona nagle promieniami wschodzącego szczęścia, cudną się stała w oczach tych nawet, którzy się nad nią złośliwie litowali. Nagle zjawił się cały zastęp krewnych i przyjaciół z dalekich stron, którzy przypominając się jej łaskawej pamięci i protekcji, ten
0 awans w wojsku dla syna, tamten o infułę, inny znów o krzesło w nowo utworzonym senacie upominali się, naiwny okazując podziw lub zgorszenie, gdy ich nazwisk i fizjonomii przypomnieć sobie nie była w stanie. Ze wszystkich stron loże w teatrze, bilety na koncerta, role na teatra amatorskie, obrazy z żywych osób i szarad spadały jak grad na nią. Raptem świat się stał uczynnym, pamiętnym, przyjacielskim i wcale swych pochwał i uczuć nie zazdrosnym. A tak nasza bohaterka, która dawniej na bale i uroczystości jeździła w skromnej najętej remizie, miała na zawołanie kilkanaście karet, których nie potrzebowała; mnóstwo krewnych, których na znała; niezmierną liczbę przyjaciół, którzy gdzieś spod ziemi wyłazili, osypując ją niezasłużonymi dowodami przywiązania i poświęcenia bez granic."

Pierworodny syn Morandów, urodzony już we Francji, otrzymał mię Napoleon. Cesarz pozwolił się zapisać w metryce jako ojciec chrzestny, a w obrzędzie w jego imieniu uczestniczył hrabia Lavalette, krewny eks-cesarzowej Józefiny. Generałowa Morand pod koniec roku 1812, pozbawiona wieści o losie męża, wyruszyła z Francji, go odszukać. Dotarła do Warszawy w chwili, gdy miasto zajmowały wojska rosyjskie. Zaopiekował się nią generał Tormansow i wyjedli u cara zezwolenie na powrót generałowej do Francji. Odnalazła męża na stanowisku gubernatora Hamburga. Po powrocie Napoleona z Elby generał Morand należał do jego gorących zwolenników. Nie złożył broni po bitwie pod Waterloo. Burboński sąd wojenny skazał go zaocznie na karę śmierci. Jego dzielna żona wyjednała u cara Aleksandra I zezwolenie na zamieszkanie w Królestwie Polskim. Nabyli wieś Kawęczyn w powiecie szydłowskim i zamieszkali tam z czworgiem dzieci. Za wstawiennictwem Aleksandra I król Ludwik XVIII uchylił wyrok śmierci ciążący na Morandzie i zezwolił mu w roku 1819 powrócić wraz z rodziną do Francji, nie dopuścił go jednak do swych łask. Dopiero po rewolucji 1830 roku Morand zajął fotel w Izbie Parów.




--------------------
"Na początku był Napoleon" (T.Nipperdey)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Lannes


duc de Montebello
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 5.08.2005, 19:10

Witam po raz wtóry
Myślę, że artykuł Łysiaka o Pani Morand jest o tyle wiarygodny, że Pan Waldemar skonsultował go z poromkiem sławnego generała w prostej linii, pana Jeana-Louisa Moranda. Ci dwaj Panowie wymienili się przy tym swoimi źródłąmi na temat polsko-francuskiego małżeństwa. Łysiak na wstępie pisze: " Mimo wszystko obecna wersja jest pierwszym w Polsce wiarygodnym tekstem o generałowej, w przeciwnieństwie do bałamuctw, które wypisywano o niej dotychczas, co świadczy między innymi o tym, jak zawodne może być korzystanie wyłącznie ze źródeł rodzimych"

Nie wiem czy jest sens cytowania tu fragmentów tego 12-nasto stronicowego artykuły, bo książka jest łatwo dostępna. Jednak jeśli JWK chciałbyś to mogę zacytować najważniejsze rzeczy.


Pozdrawiam

--------------------
"Za kilka godzin, Sire, utracisz człowieka, który bardzo Cię kochał"
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
-apacz


vice-roi d'Italie
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 5.08.2005, 19:19

Dzięki Kampowi, który zamieścił cytaty z Szenica, wiem już, skąd Łysiak wziął wiele informacji,a nawet całe opisy, które "twórczo rozwinął" laughing.gif
Ale to właśnie dzięki temu, jego tekst tak dobrze się czyta rolleyes.gif

--------------------
Trzeba być uprzejmym i dowcipnym wieczorem na balu, a nazajutrz rano umieć polec w bitwie
- Stendhal
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
JWK


duc de l'Empire
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 6.08.2005, 05:41

Witam,
Dzięki serdeczne Wszystkim za moc informacji!!

QUOTE
Nie wiem czy jest sens cytowania tu fragmentów tego 12-nasto stronicowego artykuły, bo książka jest łatwo dostępna. Jednak jeśli JWK chciałbyś to mogę zacytować najważniejsze rzeczy.

Lannesie, jeżeli nie sprawi Ci to kłopotów, zacytuj te najważniejsze rzeczy. Będę wdzięczny. Jest weekend i BN jest zamknięta.

QUOTE
2. W biografii ks. Aleksandra Sapiehy, Jerzy Skowronek podaje, iż podczas pobytu księcia w 1809 r. w Krakowie (19 września) "...w imieniu pani Parys prosił generała francuskiego Moranda o podjęcie starań, by wydobyć jej męża z lochów Ołomuńca (...) Nieszczęsny hr. Józef Parys trafił tam jako mianowany przez Stanisława Zamoyskiego prezes dystryktu sanockiego w tymczasowych władzach polskich zagarnięty już na przełomie czerwca-lipca przez wojska austriackie (...) Ciekawe, że Parysowa trafiła właśnie do ks. Aleksandra Sapiehy, który tak mocno zaangażował się w starania o uwolnienie jej męża. Łącznie z mową pogrzebową nad trumną innego Parysa - podpułkownika poległego w czercu 1807 r. w czasie oblężenia Gdańska - świadczy to o jakichś przyjaznych stosunkach księcia z rodziną zamożnych ziemian Parysów. Wybór Sapiehy zapewne świadczył o jakichś zwiazkach z tą rodziną, podobnie jak wybór adresata listu pisanego przez Sapiehę (gen. Morand był żonaty z Parysówną i ten argument przytacza książę w swym liście). Skowronek powołuje się na odszukane przez Bieleckiego w archiwach francuskich (pewnie Vincennes) dwa listy: Sapiehy do Moranda i wysłany z Brna 9 października 1809 r. Moranda do Davouta

Adamie, Aleksander Sapieha był skoligacony z Parysami przez rodzinę Sołtyków. Adam Parys, ojciec Antoniego Parysa (poległego pod Gdańskiem w maju 1807) ożeniony był z córką Józefa Sołtyka, cześnika sandomierskiego, a przykładowo, dobrze nam znany Roman Sołtyk, był prawnukiem babki Aleksandra Sapiehy.

["...w imieniu pani Parys prosił generała francuskiego Moranda o podjęcie starań, by wydobyć jej męża z lochów Ołomuńca (...)]. Pewnie chodzi tu o brata Adama Parysa (ojca Antoniego) - Józefa Walentego. Adam Parys miał kilku braci: Kajetana (to pewnie on był jednym ze świadków na ślubie), Ignacego, Józefa Walentego, Jana Bożego Józefa Benedykta i Michała. Nie wiem kto był żoną Józefa Parysa tą "panią Parys". Prośba Sapiehy do gen. Morand świadczy o powiązaniach rodzinnych Emilii Parysówny z Parysami ze strony Adama Parysa, ale kto był jej ojcem? Owym tajemniczym - "dawnym wojskowym polskim"?? Może wymieniany wśród świadków Eufrozyn Parys (dawny generał)??
Pozdrawiam,
JWK

--------------------
Vive l'Empereur!
e-mail: kowalik-jan@wp.pl
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Lannes


duc de Montebello
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 6.08.2005, 12:31

Witam
QUOTE
Lannesie, jeżeli nie sprawi Ci to kłopotów, zacytuj te najważniejsze rzeczy

Oczywiście, że nie sprawi. Nie ma problemu smile.gif
"Parysówna pochodziła z familii godnej i wysoko skoligoconej. Jej przodkowie, stara szlachta mazowiecka herbu Prawdzic, od XVI wieku pełnili obowiązki starostów, kasztelanów, wojewodów, senatorów, posłów, podczaszych, podstolich, podkomorzych i bardzo często obrońców ojczyzny. W ciągu wieków rodzina ta rozgałęziłą się mozna (odmiana nazwiska: Paris, Pariss, Paryss, Parysz, Parisz oraz różne warianty herbu Prawdzic). Interesująca nas panienka Emilia Łucja Parys urodziła się 22 czerwca 1792 roku w Sandomierskiem (cytat z aktu ślubu cywilnego: "nee a Kobylanski, palatinat de Sandomierz"). Była córką pułkownika wojska francuskich i saskich Kajetana Parysa i Eufrozyny z Malczewskich. Rodzice zapewnili jej staranną edukację, a opatrzność równie chwalebną urodę. Jednakżę kobieca uroda nie jest w Polsce niczym szczególnym, natomiast panna Parys posiadała feler dyskwalifikujący ją w oczach kawalerów - była biedna, gdzyż Parysowie stracili gros swych majętności.[...] Rozplotkowana niemożliwie (acz szczęśliwie dla historyka) Nakwaska pisała w grudniu 1807 "(...) tak ubożuchna, że się z bogatych koligatów żaden do niej nie przyznawał, nikt nie chciał jej w świat wprowadzić, a rodzice nie byli wcale w humorze bywania na wieczorach i balach, ażeby córkę pokazywać. Był to, podług starej figury retorycznej, fiołek w trawie ukryty"
Biorąc pod uwagę powyższe, dużym sukcesem panny Parys było dostanie się na wielki, prestiżowy bal, jaki 23 grudnia 1807 roku zarządził marszałek Davout w sali teatru z okazji urodzin króla saskiego i księcia warszawskiego, Fryderyka Augusta. Obecny był cały warszawski "monde" arystokratyczny, a na sali panowała przepyszna atmosfera, nasycona braterstwem polsko-francuskiem.[...] Smutna była tylko Parysówna [...] W ciągu dosłownie kilkudziesięciu minut stało się coś, co wprawiło w osłupienie całą Warszawę, a potem całą Polskę.
Na sali pojawił się mężczyzna w mundurze generała - jeden z najgłośniejszych oficerów "boga wojny". Przywitał się ze znajomymi, złożył ukłon przed lożą królewską i przez chwilę obserwował tańczących. Okazywał wyraźne znudzenie, parkiety taneczne nie były jego namiętnością, preferował tańce na polach bitew. Chciał już odejść w kierunku bufetu, lecz raz jeszcze obejrzał się i skamieniał. Było to jedno z tych spojrzeń, które przewracają losami ludzi jak kartami. Nie odwracając błyszczących oczu od skromnie ubranej panienki, generał zaopytał stojącego obok Michała Grabowskiego:
- Pułkowniku, powiedz mi, kto jest ta urocza blondyneczka?
Grabowski nie znał Parysówny, również inni oficerowie zawiedli nadzieje pytającego. Dopiero pani Nakwaska uświadomiła go w następujący sposób:
- Ach ta?... To taka sobie panna Parys...
Generał został przedstawiony "takiej sobie pannie" (prawdopodobnie przez księcia Poniatowskiego. Pewne jest, że Pepi przedstawił go matce dziewczyny, a więc zapewne i córce jednocześnie), poprosił ją do tańca, przekonałs się, że mówi ona świetnie po francusku, że czyta Moliere'a i La Fontaine'a ( w rozmowie wyznała mu, że edukowano ją u zakonnic w Krakowie, lecz chyba nie w klasztorze podsunięto jej molierowskie lektury!) I ku zgorszeniu obecnych dam oszalał z miłości, podejmując w jednym momencie decyzję: ta albo żadna. Człowiek ten nazywałsię Louis-Charles-Antoine-Alexis Morand i w ciągu swych trzydziestu sześciu lat życia zdążył upleść warkocz takiej sławy, żę każdy musiał chylić przed nim czoło.
[...]
Otóż przed końcem balu panna niespodziewanie zniknęła i Morand, patrząc na puste krzesło po niej, czuł, jak mu się mącą zmysły.[...] Ale Morand, zakochany czy nie, był jednak zawsze żołnierzem i nie lubił zwlekać. Już następnego dnia przed skromny dworek podmiejski Parysów zajechała pyszna kareta w eskorcie plutonu francuskich kirasjerów. Zaskoczeni rodzice panny Parys wysłuchali oświadczyn generała, przesłąwnego "nieśmiertelnego" dowódcy 1 Dywizji III Korpusu Wielkiej Armii, odzianego w galowy mundur z wielkooficerską wstęgą Legii Honorowej. Trudno powiedzieć, czy przyjęli oświadczyny od razu.[...] Według prawnuka, Jana Ludwika Moranda, ona sama powiedziała "tak" 3 stycznia 1808. Czy z rodzącego się afektu, czy też nakłoniona, czy w ogóle pytano ją o zdanie - znowu trudno wyrokować. [...] Biorąc pod uwagę prawy charakter Moranda i dalsze dzieje Parysówny, jestem pewien, żę nie narzekała.
Morand po zaręczynach przepisał na przyszłą żonę wszystkie swoje dobra w Westfalii, dopiero co otrzymane od Cesarza. Coddziennie też odwiedzał swą narzeczoną, "sewgo anioła" - taj ją zwał. Co mówi światek warszawski? Oddajmy znowu głos Nakwaskiej:
"To jest strona poetyczna tej historyi, ale jest i strona czysto komiczna. Wszyscy krewni i powinowaci, którzy owej panienki dawniej znać nie chcieli, dziś przybiegają do niej z objawami czułości i przywiązania. Mnóstwo innych przyczepia się do jej genealogii; wielkie nawet panie po większej części przyznają się, słusznie czy niesłusznie, do pokrewieństwa lub do koligacyi z przyszłą jenerałową francuzką. Weszło ot od trzech dni w modę(...)"
Nie mniej komiczny jest sam list Nakwaskiej, która szydząc z lizusów, już w następnym zdaniu sama proponuje:
"(...) wasz Stanisław, moja droga, powinienby także przypytać się do niej. Wszakże jego siostra była za jakimś Parysem. Możeby przy tej sposobności pochwycił jaki urzędzik (...)"
[...]
Ślub cywilny został zawarty 10 stycznia 1808 roku w Warszawie przed wysokim francuskim urzędnikiem stanu, inspektorem oficerskiej Legii Honorowej, Józefem Edmundem Delecourtem (zgodnie z wymogami Kodeksu Napoleońskiego ceremonię poprzedziły publiczne zapowiedzi w Warszawie - ze strony oblubienicy i w Besancon - ze strony Moranda; to ostatnie, zważywszy czas komunikacji między Warszawą a Besancon, również zdaje się wykluczać "tak" powiedziane dopiero 3 stycznia). Świadkami panny młodej byli: hrabia Morski, generał Wołodkowicz i wielki marszałek pałacu królewskiego Bronic. Świadkami oblubieńca: największy z marszałków "boga wojny" (słusznie wuażano, żę jako jedyny nie ustępuje talentami wojskowymi samemu Napoleonowi dry.gif ), cesarski namiestnik w Polsce Davout, cesarski adiutant, szef tajnego wywiadu i kontrwywiadu ("Cabinet Secret"), późniejszy minister policji, generał Savary, oraz brat pana młodego, szef szwadronu Alexis Morand.
Kłopoty występują z lokalizacją (tak pod względem czasu jak i miejsca) ślubu kościelnego. W posiadanym przeze mnie maszynopisie pracy mojego korespodenta Jana Ludwika Moranda o jego bohaterskim przodku czytam: "Ceremonia kościelna odbyła się 14 stycznia w kościele Świętego Krzyża w Warszawie". Z kolei w liście Nakwaskiej z datą 13 stycznia excl.gif: Zeszłej niedzieli odbyło się wesele jenerała Moranda. Ślub był u Karmelitów na Lesznie [chodzi o świątynię księży karmelitów trzewiczkowych - przyp. W.Ł], w kościele, który dobrze pamiętać musisz, bośmy tam z dziećmi chodziły zawsze na mszę świętą"
To ostatnie zdanie dowodzi, że Nakwaska kościołów pomylić nie mogła, myli się więc rodzinny biograf.
W tym samym liście Nakwaska stwierdza: "Nie było balu, tylko wielka wieczerza, bardzo nudna, jak mówią ci, co na niej byli. Marszałek Davout przyjechał na ten dzień umyślnie ze wsi (ze Skierniewic). Po wieczerzy zaraz wziął pod rękę pannę młodą, wsiadł z nią do powozu i odwiózł do męża. Tak zakończyło się zdarzenie, które tyle hałasu narobiło w towarzystwie. W zapowiedziach i w gazetach zrobiono z panny Parys hrabiankę. Matka tutuł hrabiny, o którym jej się ani śniło".
Dalej jest mowa o otrzymania tytułu hrabiowskiego przez jej dziadka i przez nią samą.
[...]
Po ślubie generał zawiózł żonę do swej kwatery w pałacu Karasia oświetlonym "a giorno" i ozdobionym kwiatami, krzewami i drzewami w stylu francuskim. W drzwiach witał ich pierwszy drużba, książę Józef Poniatowski, w generalskiej kurtce ułańskiej zdobionej wstęgą Orderu Orła Białego i krzyżem komandorskim Virtuti Militari. Oddajmy teraz głos krewnej panny młodej, Sabinie z Gostkowskich Grzegorzewskiej:
"Panna młoda ubrana była w tunikę białą brokatową,z przodu roztwieraną i prawdziwą koronką brabancką oszytą; na głowie miała gałązkę mirtu, bez welonu, który jeszcze nie był upowszechniony jak teraz. Książę, podawszy jej rękę, zaprowadził ją do lazła na marmurowym stole prześlicznej roboty tak zwaną corbeille, białym obitą aksamitem, z jej cyfrą na wierzchu złotem haftowaną, w niej zaś były oprócz małej skrzyneczki z klejnotami cztery szale tureckie, kilkanaście tuzinów par rękawiczek, sztuczne kwiaty, różnego kształtu i wielkości flakony z pachnidłami i 30 tysięcy franków w napoleonodorach, które cesarz, zawsze hojny dla swych generałów, pannie młodej na szpilki przeznaczył (...).
[...]
Wkrótce Morand uwiózł żonę do Paryża, składając uprzednio wizytę jej mieszkającemu w Pacanowie dziadkowi "wielkiemu dziwakowi". Nad Sekwaną zapewne również święciła triumfy swą urodą, o której przytoczę dwie opinie wiarygodne, gdyż pochlebne, a wydane przez kobiety: "(...) une beaute parfaite. Już ma tak piękny nos, że w życiu moim podobnego nie widziałam" (Dembowska); "Jest ona istotnie niepospolitej urody, oczy ma prześliczną cerę i kibić jak rzadko, twarz w rodzaju Walewskiej, tylko piękniejszą. Mąż nazywa ją ciągle aniołem, a że to nasz anioł rodzimy, chciałbym, żeby się lepiej ubierała, bo się straszliwie oszpeca" (Nakwaska)

No to by było chyba na tyle smile.gif


Pozdrawiam

--------------------
"Za kilka godzin, Sire, utracisz człowieka, który bardzo Cię kochał"
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post

4 Stron V  123 ... 4>
Reply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


 


linki sponsorowane Dodaj link sponsorowany
Linki. sponsorowane to najlepszy sposób na wypromowanie i wypozycjonowanie Twojego serwisu. Dowiedz się więcej o linkach sponsorowanych w Gery.pl
Opinie użytkowników o telewizorach lcd. Poznajopinię innych, napisz własną!
TAXFIN.PL - portal profesjonalnej wiedzy księgowego - Bezpłatne szkolenia - wypowiedzi najznakomitszych ekspertów - Artykuły pracowników renomowanych kancelarii
Zdobądź nowe kwalifikacje. Praktyczne kursy księgowe w renomowanej firmie gwarancją stabilnej pracy.
wycieczki Egipt wakacje w Egipcie
Linki. sponsorowane to najlepszy sposób na wypromowanie i wypozycjonowanie Twojego serwisu. Dowiedz się więcej o linkach sponsorowanych w Gery.pl
Pliki do pobrania
producent:Flavio Antonioli
kategoria:Multimedia
rozmiar:18.58MB
wersja:2574
producent:Opera Software ASA
kategoria:Przeglądarki
rozmiar:11.98MB
wersja:3390
producent:PepiMK Software
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:7.98MB
wersja:2010
producent:Lavasoft
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:88.32MB
wersja:0149.0244
producent:Avira GmbH
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:34.83MB
wersja:2010

© Copyright by GERY.PL Sp. z o.o., Wrocław 2010. Wszelkie prawa zastrzeżone