VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
  • 367 for tematycznych
  • 100 MB powierzchni na udostępniane pliki
  • ciekawe fora prywatne
  • e-mail 1 GB bez reklam dla zarejestrowanych
  • grupy znajomych

Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się


Ogłoszenie:
Problemy z logowaniem
+ Jeśli nie możesz się zalogować i pokazuje Ci się komunikat "Błędny login lub hasło", to spróbuj się zalogować na swoje hasło z poczta.gery.pl. ...
Ostatnie posty:
Wieczór panieński
+ szukam inspiracji na wieczór panieński mojej przyjaciółki, który (współ)organizuję. jakie pr...
That coolest free Girls Games for you.
+ Hi there gaming girls! Looking for the perfect games? Over 2000 Best games for ladies, including...
Szukam laptopa do 500 zł
+ Sprawdź mtech na allegro. Sam kupiłem tam lapka za 1400zł używanego, z gwarancją roczną! N...
So you can enjoy music in a cool feeling
+ Beats Headphones Monster introduced a high-quality headphones, the most prominent is the audio te...



2 Stron V  12>  
Reply to this topicStart new topic

Pan i władca na krańcu świata
Opcje

   
Unclean


Duc de Raguse
*********

Grupa: Moderator


<
post 16.04.2004, 09:02
[+] Startowy.com | Post #1 |

właśnie zdarzyło mi sie obejrzeć film "zdobywcę trzech oskarów" pt. Pan i władca na krańcu świata. Film ten przedstawia epizodzik pogoni szkoleniowego okrętu brytyjskiego za korsarskim francuskim "supernowoczesnym" (jak to sie w filmie wyrażono) "statkiem przyszłości"

co sądzicie o tym filmie?

jak dla mnie szmira i metr mułu pod dnem

już początek mnie rozbawił, niby rok 1805 a więc 7 lat po Abukir, kapitan angielski chwali się że będąc młodym chłopaczkiem był pod Abukir i walczył pod Nelsonem (Russel Crowe wygląda na czterdziechę z hakiem więc albo bardzo szybko sie postarzał albo według amerikanos Abukir to bitwa sprzed dziesięcioleci)

Ja tam na flocie się nie znam, ale czy naprawdę wytrawny żeglarz może pomylić okręt wojenny z brygiem wielorybników?

Czy mozliwe jest wydanie rozkazu zniszczenia statku korsarskiego (prawie liniowca) niewielkiej jednostce szkoleniowej?

Pomijam szereg mniejszych cwancyków jak pościg na pełnych żaglach w czasie sztormu przez Przylądek Horn, stawianie masztu z drzewa palmowego, przyjazne wrecz kumpelskie stosunki miedzy kapitanem a ciurami okrętowymi (czyż to nie Angole słyneli z przepaści dzielącej żołnierza od oficera) itp.

tak czy owak kicha...

czy był w ogóle jakiś dobry film traktujący o morskich sprawach tego okresu?

--------------------
Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Mr. Kontekst








<
post 16.04.2004, 09:02
Post #2 |

     
Go to the top of the page
 
Quote Post
   
Mestwin


Początkujący
**

Grupa: Użytkownik


<
post 16.04.2004, 09:47
[+] Startowy.com | Post #3 |

witaj Unclean!
tylko pobieżnie i szybko...
całkiem możliwe jest pomylenie okrętu wojennego ze statkiem wielorybniczym,
pod warunkiem, że ten co ocenia wagomiar jednostek ma jaskrę lol1.gif

co do masztu z pnia drzewa palmowego, to niestety nie przyjrzałem się który to maszt nim łatano, ale jeśli to był grot maszt, to kicha ewidentna....

właśnie wczoraj dostałem ten filmik, obejrzałem jednym ciurkiem (niezłe zdjęcia i montaż), ale.... nic poza tym sad.gif

jak tylko moja pani wróci do domu i znajdzie trochę czasu, to się rozpiszę bardziej (ona jest oficerem, sternikiem morskim)

pozdrawiam,
Mestwin
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Eques


La Rochejaquelein
**********

Grupa: Moderator


<
post 16.04.2004, 11:59
[+] Startowy.com | Post #4 |

QUOTE
czy był w ogóle jakiś dobry film traktujący o morskich sprawach tego okresu?
- Hornblowery były niezłe. Czy wiecie, że autor tych ksiażek nigdy nie był na morzu, a ponoć nie popełnił żadnego błędu w opisach technicznych okrętów i ich manewrów (za Borhardtem podaję)
A Pana Władcy nie zmeczyłem

--------------------
"Przysięgam na honor, że aczkolwiek pragnąłem monarchii, nie miałem żadnych projektów szczególnych i byłbym żył jak uległy obywatel pod każdym rządem, który by mi zostawił spokój oraz swobodę praktykowania mojej wiary"
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Kamp


roi de Baviere et de Wurtemberg
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 16.04.2004, 13:07
[+] Startowy.com | Post #5 |

Unclean, nie rozumiem Twojego „oburzenia“. Przecież do amerykanskiej interpretacji ( i naginania) historii powinieneś być przyzwyczajony (przykładem może być np. film sprzed kilku lat według którego to właśnie Amerykanie zdobyli i rozszyfrowali kod Enigmy). Czegóż się nie robi dla kasy, bo przecież film o którym mówisz jest typowym produktem Hollywoodu w którym historia i wiarygodność dotycząca np. opisanych przez Ciebie szczegółów „technicznych“ są tylko nieistotnym tłem. Dla przeciętnego kinomana, który w życiu nie słyszał nazwy Abukir liczy się tylko akcja i zbudowane w filmie napięcie.

--------------------
"Na początku był Napoleon" (T.Nipperdey)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Unclean


Duc de Raguse
*********

Grupa: Moderator


<
post 16.04.2004, 13:34
[+] Startowy.com | Post #6 |

Ja tam Kampie oburzony nie jestem raczej rozbawiony. Masz racje powinienem sie już przyzwyczaić do braku realiów historycznych w filmach mających za tło historię, jednak jakoś do ignorancji przyzwyczaic mi sie nie idzie.

ps Przypomniała mi sie największa niedorzeczność w polskim współczesnym kinie "Ogniem i mieczem" i nieszczesne Żółte Wody - husarze w zbroicach całą noc na deszczu a potem uderzenie przez bajoro laughing.gif i te upadające w "slow motion" skrzydełka usarskie... alegoria upadku Rzeczpospoilitej... nieeee Kampie ja sie do tego nie przyzwyczaję

pozdr

--------------------
Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Kamp


roi de Baviere et de Wurtemberg
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 16.04.2004, 14:53
[+] Startowy.com | Post #7 |

QUOTE
Ja tam Kampie oburzony nie jestem raczej rozbawiony.

Stąd u mnie ten cudzysłów. A Hoffmann tak się starał !
Pozdr

--------------------
"Na początku był Napoleon" (T.Nipperdey)
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Duroc


roi de Westphalie et duc de Frioul
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 16.04.2004, 17:19
[+] Startowy.com | Post #8 |

Ja również oglądałem ten film. Popieram zdanie Kampa: filmów amerykańskich w ogóle nie nalezy brać zbyt poważnie i dosłownie. Tam kino to po prostu rozrywka i bardzo dobrze excl.gif A Mestwin także trafił w sedno:
QUOTE
(niezłe zdjęcia i montaż),

Pozdr smile.gif

--------------------
e-mail: Duroc@poczta.fm
"Oddal się Najjaśniejszy Panie, to Cię zbyt udręcza!"
Geraud Christophe Duroc, książę Friulu, wielki marszałek pałacu
Ostatnie słowa...:(
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
rafalm


roi de Portugal
Ikona grupy

Grupa: NapoleonTeam


<
post 16.04.2004, 18:21
[+] Startowy.com | Post #9 |

Witam rolleyes.gif
A pamiętacie "Karmazynowego pirata"? To był dopiero fajny film, tylko szkoda, że dla nastolatków. Jak go oglądałem w wieku 20-stu paru lat, to usnąłem. A tak ogólnie, czy ktoś pamięta jakikolwiek film, w którym flota francuska pokonywała angielską, bo ja sobie nie przypominam.

pozdrawiam smile.gif

--------------------
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
mickar


Początkujący
**

Grupa: Użytkownik


<
post 16.04.2004, 18:31

Smieszne ale w oryginalnej książce dzielny capt. Jack ugania się za fregatą amerykańską - tamtejszy widz nie zniósł by pokonywanego rodaka

No cóż, jak na amerykanski film historyczny to i tak jest hiperrealistyczny (porównując z takimi enigmami czy innymi pearl harborami). Mnie wkurzały drętwe "straszne" dialogi pomiędzy marynarzami ale sporo rzeczy mi się podobało:

-bardzo ładna rekonstrukcja żaglowca - stoi teraz w jednym z dobrych amerykańskich muzeów morskich - a że właśnie robie (własnie to złe słowo - od dwóch lat) model podobnej fregaty to patrzyłem wnikliwie na wszelkie szczegóły
-fajne sceny towarzysko biesiadne w wydaniu oficerskim - zwłaszcza sceny wspólnych obiadków w przechyłach oraz za... ste scenki wspólnego muzykowania Aubreya i Maturina (i teksty stewarda - skrzypu skrzypu)
-pierwsza scenka filmu - po młodych latach wypełnionych hornblowerami i melvillami wzruszyła mnie do łez - widok ciasnego rządka kołyszacych się tyłków w hamakach i lawety dział z ich nazwami. Miodzio
-mundury, stroje, mordy żeglarskie zapyziałe - w tym hobbita Meriadoka (chyba)
sceny bitewne - a jednak - zwłaszcza że w końcu ktoś sobie odpuścił dramatyczne wybuchy pełnolanych kul a skupił się na fruwających drzazgach, które były faktycznym niebezpieczeństwem
to tyle na gorąco. Ogólnie - mimo hamerykańskich naleciałości - film jednak mi się podobał. Telewizyjny Hornblower jest przy nim biedny

--------------------
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Unclean


Duc de Raguse
*********

Grupa: Moderator


<
post 16.04.2004, 19:23

A pro po Enigmy nie mylmy enigmy morskiej (z którą Polacy nie mieli nic wspólnego) a lądową ktora de facto "rozwalili" nasi matematycy. Tę morską rzeczywiście zdobyto na U-boocie, jednak o ile dobrze pamietam to Angole właśnie zdobyli ją i o ten film zrobili niezły szaszor tongue.gif

ech maży się film o Trafalgarze albo Abukir...

--------------------
Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
viking


Początkujący
**

Grupa: Użytkownik


<
post 20.04.2004, 10:14

QUOTE
ech maży się film o Trafalgarze albo Abukir...
lepiej zeby nie krecono takich filmow w Hollywod bo jak przyjdzie co do czego to pewnie powstanie film ze pod Trafalgarem walczyli amerykanie a polowa marynarzy to byli murzyni wink3.gif niestety amerykanskie superprodukcje bardzo rzadko oddaja realizm i prawde historyczna, lepiej zeby amerykanie sie za to nie brali
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Santa


Mega Gaduła
********

Grupa: Super Użytkownik


<
post 21.04.2004, 22:47

A ja powiem szczerze, że film mi sie bardzo podobał. Taki kameralny, piękne walki, znakomicie pokazane manewrowanie i nawigacja (to jednak troche trwało). Nie poszli tu na łatwiznę pokazując szybkie zwrotu i zajście z tyłu... NIe było zbyt dużo patosu. I co bardzo ważne nie był antyfrancuski. A tego sie strasznie bałem. Chociaż swoją drogą Angole ostatnio strasznie dostają po tyłku w filmach "historycznych" Hollywoodu. Począwszy od "Bravehearta", poprzez "Joannę d'Arc", do "Patrioty" zawsze są tymi złymi... A tu w "Masters and Commander" tylko przemowa przed bitwą i motywacja do strzelania. Trochę sie czepiałem tego ostatniego, jako że najszybsze salwy były oddawane 1,40 min, a oni zeszli tu do 1,05. Ale to mniejsza jednostka i mniej dział.
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
pomsee


Rozgadany
*****

Grupa: Użytkownik


<
post 21.04.2004, 23:43

QUOTE(Santa @ Dzisiaj o 21:47)
Chociaż swoją drogą Angole ostatnio strasznie dostają po tyłku w filmach "historycznych" Hollywoodu. Począwszy od "Bravehearta", poprzez "Joannę d'Arc",  do "Patrioty" zawsze są tymi złymi...

No i jeszcze w "Rob Roy'u" dostalo sie Anglikom - no i bardzo dobrze laughing.gif
A co do "Master and..." to i mi sie podobal - zwlaszcza walka obu statkow no i same okrety sa po prostu piekne!
Nie mam tez zastrzezen do ogolnej scenografii, ktora - chyba - ma sie dobrze w stosunku do tak zw. prawdy historycznej.
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
JWK


duc de l'Empire
*******

Grupa: Super Użytkownik


<
post 24.05.2004, 07:44

Witam serdecznie,
Właśnie wróciłem z dalekich wojaży i znalazłem ciekawy temat na forum. Muszę stanąć w obronie filmu! Dla mnie jest to najlepszy film marynistyczny, jaki udało mi się do tej pory zobaczyć. Morze doskonale znam, ponieważ pracuje na nim równe 30 lat (co prawda łącznie ze szkołą morską) i mam na koncie pokonany Atlantyk również pod żaglem.
W filmie zachowane są realia pracy i służby na pokładzie okrętu z niezwykłym pietyzmem! Zwróciła moją uwagę odwracana w ferworze bitewnym klepsydra – trzeba pamiętać, że życie na ówczesnych żaglowcach toczyło się według klepsydry. Tak jest zresztą do dzisiaj, życie na statku toczy się według czasu odmierzanego zmianami wacht. Nawet czas posiłków dostosowuje się do różnych systemów wachtowych.

Czy realia historyczne w filmie tak bardzo odbiegają od rzeczywistości? Tu bym polemizował!

QUOTE
właśnie zdarzyło mi sie obejrzeć film "zdobywcę trzech oskarów" pt. Pan i  władca na krańcu świata. Film ten przedstawia epizodzik pogoni szkoleniowego okrętu brytyjskiego za korsarskim francuskim "supernowoczesnym" (jak to sie w filmie wyrażono) "statkiem przyszłości"


Nie wiem, dlaczego Unclean pisze, że „Surprise” to okręt szkolny? Była to normalna fregata w służbie Royal Navy. Bardzo popularny, uniwersalny typ ówczesnego okrętu. Być może obecność na pokładzie wielu młodych ludzi, ale tak wówczas rozpoczynało się karierę w Royal Navy. Od midshipmana, który miał przeważnie kilkanaście lat.

Czy był to „statek przyszłości”? W pewnym sensie tak. Francuski okręt korsarski został zbudowany, o ile dobrze pamiętam, w Nowym Jorku. A więc, należy pamiętać, że już dużo wcześniej, Amerykanie zapoczątkowali budowę nowatorskich jak na owe czasy kadłubów, tzw. szkunery nowofundlandzkie. Były to bardzo szybkie jednostki (np. „Blue Nose” z Halifaxu przez długi czas utrzymywał prymat prędkości w regatach rozgrywanych corocznie na rozpoczęcie sezonu i przez długi czas pozostawał niepokonany) przystosowane do połowów na ławicach Grand Bank. W późniejszym okresie linie konstrukcyjne kadłubów szkunerów nowofundlandzkich zostały adaptowane przez większe jednostki. Stąd też spore sukcesy amerykańskich okrętów kaperskich podczas wojny o niepodległość i w roku 1812, które przewyższały okręty Royal Navy prędkością i zwrotnością podczas manewrów.

QUOTE
już początek mnie rozbawił, niby rok 1805 a więc 7 lat po Abukir, kapitan angielski chwali się że będąc młodym chłopaczkiem był pod Abukir i walczył pod Nelsonem (Russel Crowe wygląda na czterdziechę z hakiem więc albo bardzo szybko sie postarzał albo według amerikanos Abukir to bitwa sprzed dziesięcioleci)

O ile mnie pamięć nie myli, w filmie jest mowa o tym, iż Aubrey służył pod Nelsonem pod Abukirem, ale nie jako midshipman. Był raczej na wyższym stanowisku. Midshipmanem był wówczas jego obecny pierwszy oficer. Zalecałbym dokładniejsze słuchanie dialogów. Aubrey mógł również dużo wcześniej służyć pod Nelsonem. Nelson otrzymał swoje pierwsze samodzielne dowództwo w 1778 (bryg „Badger”), a w rok później, w 1778 został dowódcą na 32 armatniej fregacie „Hinchingbroke”.

QUOTE
Czy mozliwe jest wydanie rozkazu zniszczenia statku korsarskiego (prawie liniowca) niewielkiej jednostce szkoleniowej?

Nie uważam, aby pogoń fregaty Royal Navy za uzbrojonym statkiem korsarskim była w owych czasach czymś nienormalnym. Wręcz przeciwnie. Zresztą, gdy okazało się, iż francuski korsarz jest okrętem większym i przewyższającym wagomiarem dział okręt brytyjski, większość oficerów uważała, że należy zaprzestać wypełniania misji. Decyzja dalszej pogoni, była tylko i wyłącznie decyzją dowódcy okrętu – kapitana Aubreya.
Kapitan Jack Aubrey przypomina tutaj nieco kapitana Ahaba z klasycznej powieści Hermana Melville’a „Moby Dick”, kóry w prywatnej pogoni za białym wielorybem przemierza oceany świata, wbrew woli załogi.

QUOTE
Pomijam szereg mniejszych cwancyków jak pościg na pełnych żaglach w czasie sztormu przez Przylądek Horn, stawianie masztu z drzewa palmowego, przyjazne wrecz kumpelskie stosunki miedzy kapitanem a ciurami okrętowymi (czyż to nie Angole słyneli z przepaści dzielącej żołnierza od oficera) itp.

Bardzo często się zdarzało, że uszkodzone w walce okręty, naprawiano prowizorycznie „czym się dało”, aby dopłynąć do najbliższego portu. Nie miało większego znaczenia, czy było to drzewo palmowe, czy cedr kanadyjski. Liczył się skutek! Np. po bitwie pod Trafalgarem większość uszkodzonym okrętów brytyjskich wracała do Anglii na kikutach masztów ( w tym „Victory”), co zajęło cały miesiąc na pokonanie dystansu z Gibraltaru. Na filmie, podczas pierwszej, feralnej dla „Surprise” potyczki u brzegów Brazylii, okręt brytyjski stracił o ile dobrze pamiętam, jedynie górne stengi, co nie było aż takim wielkim uszkodzeniem. Ówczesne załogi były wyszkolone do naprawy znacznie poważniejszych uszkodzeń. Potrafiono wymienić kolumnę główną masztu, co było nie lada sztuką (należy pamiętać, że maszt na fregacie składał się przeważnie z trzech łączonych elementów zwanych stengami), karenowano okręty – wyciągano na brzeg, lub przechylano w celu naprawy poszycia dna itd.

Oczywiście można przyjąć, że w Royal Navy była przepaść dzieląca oficerów i załogi szeregowe, ale czy było to wówczas czymś wyjątkowym? Na pewno nie! Jak wszystko zresztą stosunki na pokładzie zależały od ludzi. Np. kapitan Blight z „Bounty” słynął z okrutnego traktowania co w konsekwencji doprowadziło do buntu, ale z kolei Nelson (a Jack Aubrey służył właśnie pod Nelsonem) znany był z bardzo dobrego traktowania swoich załóg. Wielka Brytania, aby utrzymać prymat na oceanach światowych musiała posiadać ogromną flotę, a to wiązało się z trudnościami kadrowymi. Stąd popularny wówczas system „branki” i możność zamiany kary więzienia za drobne przestępstwa, na służbę na pokładach okrętów Royal Navy. Oczywiście utrzymanie karności w załogach składających się z większości z marynarzy z „branek”, kryminalistów itd. było niezmiernie trudnym zadaniem. Większość dezerterowała przy najbliższej nadarzającej się okazji. Znakomity jest tu przykład Roome’a - marynarza sygnałowego z „Victory, flagowego okrętu Nelsona podczas bitwy pod Trafalgarem, który osobiście podniósł ów słynny „święty sygnał” na reje „Victory” („England expects that every man will do his duty”). Otóż po bitwie, gdy uszkodzony „Victory” wrócił do Angli, chciano Roome’a nagrodzić, okazało się, że ten zdezerterował! Jako przewoźnik barkowy na Tamizie, został wcielony do Royal Navy w systemie „branki”. Należy jednak zwrócić uwagę, że jedynie w Royal Navy był zwyczaj (który nota bene przetrwał do dziś) zwracania się dowódcy okrętu (lub oficera w ogóle) do nawet najniższego stopniem i stanowiskiem na okręcie, per „mister X” – czyli panie X.

Według mnie najbardziej niefortunne jest tłumaczenie tytułu „Master and Commander”. Pachnie mi tu Biblią! Tłumaczyć musiał ktoś, kto zupełnie nie zna realiów morskich. Np. w języku morskim „Master” oznacza po prostu dowódcę okrętu, kapitana statku i tak jest również dzisiaj. Commander to dowódca i tyle. Bez tej niebywałej „pompy” – Pan i Władca!

Podsumowując: według mnie świetny film marynistyczny, a do tego z epoki napoleońskiej! Obok „Pojedynku” Ridleya Scott’a, jest to jeden z moich najlepszych filmów napoleońskich.

Pozdrawiam,
JWK

--------------------
Vive l'Empereur!
e-mail: kowalik-jan@wp.pl
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post
   
Unclean


Duc de Raguse
*********

Grupa: Moderator


<
post 24.05.2004, 08:28

QUOTE
Nie wiem, dlaczego Unclean pisze, że „Surprise” to okręt szkolny?

otóż tylko i wyłącznie dla tego, że tak napisali na początku filmu.

co do pozostałych kwestii chyba muszę się z tobą zgodzić, przekonałeś mnie

QUOTE
Obok „Pojedynku” Ridleya Scott’a, jest to jeden z moich najlepszych filmów napoleońskich


a jeśli chodzi o "Pojedynek" to już w pełni popieram clapping.gif

--------------------
Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością
     
Go to the top of the page
 
+Quote Post

2 Stron V  12>
Reply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


 


linki sponsorowane Dodaj link sponsorowany Pliki do pobrania
producent:Flavio Antonioli
kategoria:Multimedia
rozmiar:18.58MB
wersja:2574
producent:Opera Software ASA
kategoria:Przeglądarki
rozmiar:11.98MB
wersja:3390
producent:PepiMK Software
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:7.98MB
wersja:2010
producent:Lavasoft
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:88.32MB
wersja:0149.0244
producent:Avira GmbH
kategoria:Aplikacje zabezpieczające
rozmiar:34.83MB
wersja:2010

Znasz wiosenne trendy modowe? Zobacz teraz!
© Copyright by GERY.PL Sp. z o.o., Wrocław 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone